Czytasie

Zapiski z raju

Mam w sobie ogromną potrzebę wolności. Wyraża się ona w różny sposób, od niechęci do noszenia niewygodnych ubrań, przez zachwyt przestrzenią, wiatrem, tańcem, po poczucie umierania, gdy ktoś, albo ja sama, siłą wtłacza mnie w jakieś ramki. W tym poszukiwaniu wewnętrznej wolności upatruję mojej fascynacji Koreą Północną. W jej zniewoleniu widzę swoje własne odbicie. I być może jest tu dużo z takiego podglądactwa, jaką przejawiają ludzie mający możliwość podejrzenia kogoś przez dziurkę, przez szparę w oknie, przez ekran telewizora, a nawet wścibskości sąsiadki, która szuka taniej sensacji, by mogła wypełnić czymś swoje życie. Ale oprócz nieustającej ciekawości, a nawet ciekawskości, czuję niewyrażone pokłady zrozumienia i współczucia. Tak, jakby ich uczucia w tym dziwnym kraju wszechobecnej kontroli, były moimi własnymi. Jakby ich bezradność była moją, ich bezsilność wobec „ludzi z domu z czerwonej cegły” była dobrze mi znana.

O ile wcześniej pisałam o ludziach, którzy uciekli z Korei Północnej i mieli okazję poznać życie w wolnym świecie, (jak TUTU), albo odwiedzili ją z własnej woli i za własną zgodą doświadczając reguł państwa totalitarnego (zobacz TU, TU i TU), o tyle w tej książce znajdują się opowiadania człowieka, który nie opuścił granic Korei. Jego teksty pisane po kryjomu i w największej tajemnicy, zostały potajemnie wywiezione z tego dziwnego kraju. Mówię tu o książce Oskarżenie: opowieści totalitarne, których autorem jest Bandi. Bandi to pseudonim, oznaczający światełko, świetlika. Może jest on tą iskrą z ogniska, które mimo, że ciągle zasypywane piaskiem i polewane wodą, tli się i może kiedyś rozpali, rozjaśni światłem ciemności tego dziwnego, zamkniętego kraju.

Nie spodziewajcie się tu wielkiej literatury i pięknego języka. Opowiadania są chropawe, w klasycznej formie, dla czytelników wyrobionych literacko, trochę szkolne. Jednak mają w sobie wielki ładunek emocjonalny, ukryty pod filtrem koreańskiej sztywności. Mimo, że autor oficjalnie należy do Komitetu Centralnego Federacji Pisarzy Joseonu, która to organizacja skupia obowiązkowo wszystkich pisarzy, nie może tak po prostu tworzyć. Twórczość autorów odbywa się tylko i wyłącznie na zlecenie Partii. Nie jest też tak, że są to ludzie umiejący kreować wymyślone światy. Nikt ich nigdy tego nie uczył, a nawet jest to działanie zakazane. Tym bardziej słowa uznania należą się Bandiemu za te teksty, dzięki którym możemy zajrzeć w codzienność zwykłego człowieka. Codzienność pod obstrzałem tysiąca spojrzeń, pod nasłuchem tysiąca uszu. Codzienność, w której nie liczy się najlepsza, najbardziej wytrwała, mozolna, znojna praca, w której medale w jednej chwili stają się nie nic warte, w której jedna chwila, jeden moment, jedno zdarzenie, uniesienie głosu zrobić może z ciebie wroga ludu i partii. Codzienność, gdzie dzieci płacą za błędy ojców i dziadków, gdzie żony nie mówią po imieniu do swojego męża, gdzie niczego nie mówi się wprost.

Jeśli mieszkasz w Phenianie, jesteś z uprzywilejowanej kasty, zostałeś wyznaczony na stanowisko urzędnika, jesteś wygrany… do czasu, aż nie podwinie ci się noga, nie uschnie ci skrzynka z sadzonkami, nie zaczniesz żartować wśród ludzi, nie postawisz dobra swojej rodziny przed dobrem partii i wielkiego wodza. Jeśli zaś masz kilka lat, ale twój dziadek nie dopilnował uprawy w szklarni, nie zostaniesz nigdy przewodniczącym klasy, nie będziesz szedł pierwszy w szeregu, nie dostaniesz się na studia, ani nie będziesz mógł zamieszkać w stolicy. Choćbyś był najzdolniejszym uczniem, geniuszem wręcz, ale twoja rodzina była wrogiem klasowym, możesz najwyżej się spodziewać skierowania do pracy w wytwórni sosu sojowego. Jeśli zaś nie płakałeś na pogrzebie Wielkiego Wodza, albo twoje łzy uznano za nie dość szczere, albo przesadnie egzaltowane, spodziewaj się kary. Wszyscy na ciebie patrzą. Nie znasz dnia, ani godziny. Nawet jeśli pochodzisz z rodziny samego Wielkiego Wodza, twój los nie jest ci dany raz na zawsze.

Człowiek odarty z poczucia bezpieczeństwa, z miłości do samego siebie, z zaufania do drugiego człowieka buduje swoje życie tak samo jak ja, albo ty. Tak samo kocha, tak samo zachwyca się, tak samo płacze i się smuci. Tak samo opowiada bajki swoim dzieciom i wnukom, tak samo rozmawia z dziewczyną, która mu się podoba, tak samo ma ideały. Jedyną różnicą jest to, że wszystko to robi w tajemnicy. W tajemnicy przed własnym państwem, przed tysiącem par oczu i uszu, przed swoją rodziną i najbliższymi.

Przeczytaj o tych ludziach. Należy im się chwila Twojej uwagi. Przywróćmy im ich ważność. Oddajmy im pokłon, dziękując Wszechświatowi, że urodziłeś się tu, a nie tam. Zrób tak, by nigdy nic podobnego nie spotkało Twoich bliskich. Abstrakcja niech zostanie abstrakcją, a nie systemem zarządzania państwem.

Oskarżenie : opowieści totalitarne / Bandi ; przeł. z fr. Małgorzata Tryc-Ostrowska.- Warszawa : Czarna Owca, 2017.

Ściągnij Oskarżenie na czytnik, wstąp do biblioteki, albo kup…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *