Czytasie

Wiedźma

Jest coś w powiedzeniu, że rzeczy przychodzą wtedy, gdy jest się na nie gotowym. Podobnie jest z książkami. Gretkowska po raz kolejny wpisuje się w moje życie tworząc dzieło, które trafia swoimi zaostrzonymi słowami w miękkość mojego brzucha. Tak było z Polką, tak było z Obywatelką i tak samo dzieje się z Kosmitką. Kosmitka jest czymś w rodzaju dziennika. Możemy zajrzeć na chwilę w codzienność Gretkowskiej, być na jej ślubie z Piotrem Pietuchą, opiekować się ciężarną uratowaną z pożaru, czy szukać producenta cudownej maści na halluksy. Możemy razem z autorką trawić rozgoryczenie z powodu nieukazujących się wywiadów, albo rozmów z dziennikarzami i ekspertami od wszystkiego, którym ciągle od nowa tłumaczyć trzeba feminizm. Jest tu tak zwany wkurw codzienny, jak i codzienna miłość, międzynarodową przyjaźń, podróże, aktualna polityczna diagnoza, intymne zaglądanie do sypialni, szpitala i rodzinnego domu. Jest i coś o bibliotekach 🙂

Poszukiwanie w codzienności życia czegoś, co nada sens głębszy trwaniu, trawieniu, spaniu i kręceniu się w kółko jest u Gretkowskiej stanowcze i zdecydowane, podszyte tęsknotą do tych chwil, w których otworzyło się niebo. Padaczka skroniowa oprócz swojej ciemnej strony prowadzącej do szaleństwa ma również tę zaletę, że potrafi otworzyć na chwilę Raj, pokazać przyszłość, zapętlić czasoprzestrzeń. Ludzie posiadający tę przypadłość często widzą to, co dopiero nastąpi, widzą więcej, niż jest dane całej reszcie. Trzecie oko mają wbudowane w swoją duchową fizjonomię, podobnie jak dwoje oczu wpisane jest w okrągłą lub pociągłą twarz. Gretkowska – z portalem do innych rzeczywistości w swojej głowie zadziwia opisując w książce kilka faktów, które wyprzedzają swoje realne zdarzenie o kilka miesięcy. Nagroda Nobla dla Boba Dylana? Manuela przewidziała ją na kilka miesięcy przed jej ogłoszeniem. Dlatego Wiedźma. Ta, która wie. To wiedzenie, choć dziedziczne, nie jest jednak kontrolowalne. Przychodzi i odchodzi, kiedy chce. Daje poczucie jedności, błogości, raju. I każe za sobą tęsknić.

Mam wrażenie, że życie Manueli Gretkowskiej często jest ciekawsze od jej powieści. Tajemnica obrzędów kriya jogi, szamański rytuał ayauaski są tym, co ciągnie współczesnego człowieka zmęczonego matrixem codzienności. Jest tym, co mnie ciągnie. Duchowość pojmowana daleko szerzej, niż ograniczoność jednej religii. Wielowymiarowość świata, fizyka kwantowa. „Przypadki są otarciem się innych światów o nasz”. Podobnie jest z językiem. W powieściach wygładzony w dziennikach z życia pełnokrwisty, niepodrabialny.

„W weterynaryjnej poczekalni siedzi grzecznie golden retriwer. Psisko poczciwej rasy podbiega po pieszczoty. Głaskany popada w błogostan, a może robi to, co umie najlepiej – pilnuje własnego mózgu.”

Gretkowska jest wolna. Z wprawą podróżnika, z bezkompromisowością nastolatki i mądrością wiedźmy, każdą książką przekracza kolejne granice pojawiające się w miarę własnego rozwoju. Może dlatego tak bliskie są mi jej książki. Dorastam z nimi. Uczę się na nich odwagi i szaleństwa. Zazdroszczę wglądów w równoległą rzeczywistość i przekuwania ich na twórcze aberracje książkowe. Sił do walki z ciemnościami świata i lekkości sunięcia po jego powierzchni. Psychodelicznych przeżyć i twardego stania na ziemi. Łatwości kojarzenia odległych faktów i filozoficznej podbudowy własnych wypowiedzi. To trudna miłość. Pełna potknięć, odejść i powrotów. Zarzekania się, że nigdy więcej i tęsknej namiętności po długim niewidzeniu.

„Najpierw była granica polityczna – komunizm. Emigrowałam do Francji i napisałam My zdies’ emigranty. Gdy wróciłam po pięciu latach, natknęłam się na inną barierę, mentalną: nie możesz wyrażać wszystkiego słowem, czy ciałem. Stąd mój „libertynizm” i jak mówią niektórzy, odwaga, która nie jest odwagą, lecz właśnie potrzebą wolności. Kolejna granica – fizjologii. Zachodząc w ciążę, doświadczam tego,jak fizjologia kobiety wywłaszcza z ciała. (Polka) Potem granica patriarchatu – z jej powodu współtworzyłam Partię Kobiet, napisałam Obywatelkę. Późniejsze książki, to przekraczanie granic porozumienia między mężczyzną i kobietą.” (Trans)

Kosmitka / Manuela Gretkowska. – Warszawa: Świat Książki, 2016.

4 komentarze na “Wiedźma

  1. Tak. Gretkowska też znalazła się w biblioteczce rodzinnej. Ludzie „działający” wzbudzają mój szacunek i może się tak stanie że kupię pozostałe jej pozycje wcześniejsze jak przeczytam tę kosmitkę.

  2. Dzień dobry, pożyczyłam „Kosmitkę” znajomej i nie oddała. Czy mogę prosić o podanie tego przepisu na cudowną maść na haluksy (chyba na ostatniej stronie). Z góry dziękuje i pozdrawiam. Czytelniczka.

    1. Dzień dobry,

      pamiętam, że był taki przepis i żałuję, że go nie zanotowałam na przyszłość 🙂 Zachęcam do udania się do najbliższej biblioteki po książkę. Moja tam również się znajduje 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *