Czytasie

W kraju baju baju

„Samolot linii Air Koryo zniżył lot, w dole pojawiła się ziemia – pozbawiona drzew, ponura i niegościnna”, tak zaczyna swą opowieść John Sweeney, amerykański dziennikarz, który udając profesora, wraz z grupą „studentów” pod pretekstem badań „zwiedził” kraj, który reszta świata, traktuje  jak kogoś, kto w towarzystwie puszcza bąki. Z niedowierzaniem i zażenowaniem, a jednocześnie nie potrafiąc nic powiedzieć na ten temat.

Przyznaję, że moja wiedza o Korei jest niewielka. I gdyby nie pojawiające się od czasu do czasu zdjęcia i szczątkowe informacje o grubym chłopcu wymachującym szabelką, który wymyśla fryzury dla swoich krajanów i rozstrzeliwuje kochankę i wujaszka, nie wiem czy tak bardzo budziłby ciekawość. Nie tylko moją. Wszystko się zaczęło od śmierci Kim Dzong Ila, złego Presleya, jak nazywa go w swojej książce Sweeney. Te tłumy rozpaczające na placach, ta rozpacz i dramatyzm w koreańskiej telewizji, samobiczowanie się tak zwanego aparatu państwowego i wielce tajemnicze pojawienie się następcy tronu, czyli grubego chłopca i jego szwajcarskie wykształcenie. Książka J. Sweeneya przybliża ten zamknięty kawałek świata odrobinę. Nie za wiele. Bardziej podsycając naszą ciekawość i skłaniając do dalszych poszukiwań niż dając odpowiedzi.

Pierwotnie chciałam napisać, że John Sweeney nie stawia diagnozy konającemu, ale teraz myślę, że jest właśnie na odwrót. Na każdym kroku podkreśla kuriozalność i wydmuszkowatość tego tworu jakim jest Korea Północna. Dynastia Kimów jawi się tu, niczym makabryczne postaci Myszki Miki w Disneylandzie z horroru. Mania wielkości, mania prześladowcza, beztroska bezkarność, bezgraniczne poczucie władzy, okrucieństwo jako forma rządzenia i niespotykane na żadną skalę kłamstwa dotyczące wszystkiego. Jego reportaż z kilku dni w Korei, pod czujnym okiem opiekunów, na specjalnej dla zagranicznych gości trasie zwiedzania przeplata z relacjami tych, którym udało się z tego świata irracjonalizmu wydostać, z innymi opracowaniami na temat Korei, oraz własnymi bardziej lub mniej udokumentowanymi przypuszczeniami.

Rozlewnia wody bez wody, uniwersytet bez studentów, fabryka maszyn ciężkich, w której panuje cisza, szpital, w którym chorzy są, ale tylko rano, brak samochodów a nawet rowerów, księgarnia z dziełami wyłącznie dwóch autorów Kim Ir Sena i Kim Dzong Ila, wszechobecne pomniki i portrety najwyższych wodzów. Opiekun na każdym kroku, strach i udawanie, że wszystko jest super. Kalendarz dżuczański, w którym rok pierwszy dżucze zaczyna się 15.04.1912 r. od urodzin Kim Ir Sena. Prąd, który przez całą dobę dostępny jest tylko umarłym, czyli mauzoleum, w którym wystawieni są zmumifikowani Kimowie. Mimo dramatycznych relacji ocalonych i uciekinierów, obrazków budzących grozę, nikomu nie przyjdzie do głowy zaprzyjaźniać się z reżimem. Okazuje się, że fascynatów nie brakuje, a współpraca Korei Północnej z opresyjnymi rządami innych krajów ma się całkiem dobrze.  Począwszy od zachwytów Kim Ir Senem przez Nicolae Ceaușescu, szkolenia dla Ira, sprzedaż broni dla innych państw reżimowych, szkolenie żołnierzy, po Denisa Rodmanna, który Kim Dzong Una uważa za super gościa.

Niewiarygodne, że taki kraj w ogóle istnieje. Przez swoją surrealistyczną naturę budzi grozę, odrazę i wielkie zaciekawienie. Czytając Koreę Północną chwilami czujemy się tak, jak podczas oglądania odrażającego horroru. Patrzymy przez palce, ale nie możemy odwrócić wzroku.  Nie dla wszystkich ten dziwny kraj jest nie do przyjęcia. Kimowie są zainteresowani Zachodem i sami korzystają z jego zasobów, a Zachodowi nie bardzo zależy na całkowitym upadku kraju Zombie.

Trochę historii Korei, historii klanu Kimów, polityki okołokoreańskiej, związków między Koreą Północną a wielbicielami i wyznawcami ideologii totalitarnej na przestrzeni stulecia, opisem widoków zza szyb ciągle pilnowanego autobusu i specjalnego hotelu dla cudzoziemców. To wszystko w książce jest. Nie ma odpowiedzi na pytania, które same nasuwają się podczas lektury: jak długo jeszcze świat Kafki i Orwella utrzyma się przy życiu. Nawet do Korei dotarły telefony komórkowe. Czy dotrze tam również wolność?

Korea Północna. Tajna misja w kraju wielkiego blefu / John Sweeney . – Warszawa: Muza, 2014

2 komentarze na “W kraju baju baju

  1. Tak o Korei, jeśli cię ten temat interesuje jeszcze w jakimś stopniu, to są na YT dwa ciekawe filmy. Jeden to „State of mind” ( https://www.youtube.com/watch?v=_Nd-iSCy1og początek i dalej powinno podpowiadać kolejne kawałki) drugi został zrealizowany przez podróżnika (https://www.youtube.com/watch?v=oULO3i5Xra0). Nie są to te propagandowe i konspiracyjne filmiki, a zwłaszcza drugi próbuje mocno pokazać Koreę Północną jaka jest, bez podkreślania czegokolwiek na siłę. Moim zdaniem oba są szalenie ciekawe, w pewien sposób przerażające i niesamowite – tak jak Korea Północna.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *