Słuchasie

Siostrzyce

Wojna. Tajemnica. Dorastanie. „Żniwo gniewu” – nie bardzo wiem, skąd tytuł tej powieści, bo pomimo okrutnego czasu wojny, nieludzkich przeżyć, koszmaru sowieckiej okupacji, gniew się nie pojawia w historii dwóch sióstr rzuconych w wir wydarzeń, pozbawionych domów, majątków, mężów, gwałconych, patrzących na okrucieństwa wobec ludzi i zwierząt. Nie ma tam destrukcji życia, jest raczej budowanie na gruzach i zaczynanie wciąż od początku i od początku. Groza wojny jest obecna, jednak łagodzona przez pojawiające się dzieci i charakter sióstr nie pozwalający na poddanie się zupełnemu zwątpieniu. Jeśli ktoś z Was czytał książki Pauliny Simmons, szczególnie „Jeźdźca miedzianego”, z łatwością rozpozna klimat tej powieści. Właściwie, to przez pierwsze rozdziały zastanawiałam się, czy Lucie Di Angeli-IIowan nie jest zakamuflowaną opcją pani Simmons.

Ta urodzona w Zielonej Górze, dziś mieszkająca w USA autorka, opisała w powieści poniekąd losy swojej rodziny, wypędzonej z Kresów z Mołodeczna i osiedlonej po wojnie w Zielonej Górze na Ziemiach Odzyskanych. I te dwie miejscowości pojawiają się również w opowieści. Wygnanie donikąd, tułaczka,  przymusowe zesłanie na roboty do Niemiec, traumatyczne przeżycia w czasie wojennej zawieruchy pokazują grozę tamtego czasu, są powielone w niezliczonej ilości ludzkich losów wyrzuconych ze swoich domów, ale dają poczucie siły tym, którym dane było przetrwać.

„Żniwo gniewu” to powieść, nie ma takiego rażenia jak reportaż, ani nie zostawia czytelnika z pytaniami, na które nie ma odpowiedzi. Nie ma tu walk, żołnierzy, broni, huku, jest za to pokazana niczym w szkle powiększającym codzienność kobiet, wdów, pozostawionych samym sobie, zmuszonych do bohaterstwa mimo woli, w nadludzkim wysiłku zapewnienia dzieciom pożywienia, wytchnienia, przeżycia. Są zaciśnięte usta i pięści. Jest niemy krzyk, uległość, bezwolność, ale także spryt, inteligencja, roztropność, zapobiegliwość, uważność, piękno i miłość. Na plus trzeba uznać, że autorka mimo pewnych słabości tekstu pozwala, by opowieść o dwóch kobietach i ich dzieciach nie szła schematem. Tu człowiek nie jest nigdy do końca zły, ani dobry, nie ma jasnego podziału na wrogów i przyjaciół, zdrajców i sprzymierzeńców. To jest siła tej opowieści. Słabszą częścią jest wątek współczesny, czyli córki jednej z sióstr i jej rodzeństwa, który jest klamrą książki spinającą wszystkie nitki i wątki. Jakby teraźniejszość była tylko dodatkiem do opowiadanej historii. A przecież to z nim właśnie wiąże się pewna tajemnica, która ciąży nad tą rodziną.

To mężczyźni wywołują wojny, ale to kobiety płacą za nie rachunki.

Książkę czyta Anna Sroka.

Żniwo gniewu / Lucie Di Angeli-Ilovan. – Poznań: Zysk i S-ka, cop. 2011.

Obrazek za swiatksiazki.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *