Czytasie

Przymus pogoni

„Seks i inne choroby cywilizacyjne” to taki „Grey” dla nadambitnych, zaborczych, bezwzględnych kobiet sukcesu, które w środku poranione, upokarzane i lekceważone, każdego dnia budują wokół siebie mur i dystans do świata. Nie ma tu wanilii i miziania po pleckach. Dużo za to jest samotności w tłumie, dziecięco egoistycznej naiwności, nieodciętej pępowiny i samozatracenia przez eksperymentowanie na własnym ciele i psychice. Książkę reklamuje twierdzenie, jakoby autorka zawracała kobiety z wydeptanej kuchennej ścieżki, a tradycyjne kobiece atrybuty zastąpiła poczuciem własnej wartości, wyjściem poza stereotypy płci w sferze seksu i wolnością umysłu. Stereotypy kobiecości zastąpiono tu wynaturzoną wizją człowieka (bo nie tylko o kobietę tu chodzi), ale mimo śmiałych założeń burzenia skostniałych twierdzeń dotyczących kobiet i kobiecości, od tych stereotypów aż gęsto. A poczucia własnej wartości brak. Trzy dziewczyny, bohaterki książki pani Marty Płusy, na pozór wyzwolone, bez zahamowań i nie ograniczone żadnymi normami, wydają się być kwintesencją sukcesu. Planują i podejmują odpowiedzialne decyzje, zarządzają czasem i pieniędzmi, bez skrępowania sięgają po to, czego chcą, otwarcie mówią o swoich potrzebach i swojej seksualności. Biorą co chcą, wyciskają i wyrzucają bez skrupułów. A jednak pod płaszczem cynizmu kryje się poczucie zagubienia, pragnienie, by ktoś ogarnął za nie to życie wymykające się spod kontroli, by zwolnić zaciśnięte w ciągłej gotowości pięści i pozwolić sobie na płacz i poczucie ulgi. Wpadanie w toksyczne związki z dziwnymi facetami, zupełny brak zaangażowania w damsko męskich relacjach, lub uzależnienie od wyimaginowanej wizji swojej osoby są wołaniem o akceptację i  błaganiem o pomoc.

Tytułowy seks, podobnie jak ten opisany w Greyu i jego pięćdziesięciu twarzach nie jest sensualny, zmysłowy, intymny. Tu zaliczony w tytule do chorób cywilizacyjnych, jest przerażająco smutny, nieprzyjazny, bezwzględny i ułomny. Relacje międzyludzkie opierają się na powierzchownych interesach, wykorzystywaniu, oszukiwaniu, zaspokojeniu doraźnych potrzeb i zachcianek. Tak zwana przyjaźń trzech kobiet, z których każda jest w dziwnej, pokręconej relacji ze swoim partnerem (partnerami), nie zakłada wsparcia i bliskości. Wręcz przeciwnie, potknięcia jednej są wykorzystywane przez pozostałe, oferowana pomoc prowadzi do załatwiania własnych interesów, a jedynym tematem zdolnym zatrzymać je na dłużej jest seks. Dziewczyny są wyzwolone, ale bardzo niedojrzałe pod względem emocjonalnym, dające sobą manipulować i wykorzystywać. Nie rozumieją procesów i relacji zachodzących między ludźmi z szołbiznesu, w którym próbują zaznaczyć swoją obecność, nie umieją oddzielić swoich emocji od wizji szczęścia kreowanej przez media. Zblazowane, cyniczne i bardzo samotne. Wydaje im się, że to one rozdają karty, ale tak naprawdę są pionkami w grze kogoś innego. Każda z nich – Nataria seksoholiczka, uwikłana w związek z psycholem, Ewka – uzależniona od kompulsywnej masturbacji i Olga – anorektyczka w związku z ukrytym gejem, jest i zarazem nie jest przedstawicielką swojego pokolenia. Pokolenia dwudziestoparolatków chcących się odnaleźć w dużym mieście, w polskim płytkim i wulgarnym szołbizie, pojmujących życiowy sukces równoznacznie z sukcesem medialnym. Każda z nich jest (mam taką nadzieję) kumulacją pewnych cech wspólnych dla tego typu ludzi, a nie studium przypadku, lub tym bardziej analizą młodego pokolenia.

Książka napisana dosadnym, potraktowanym zupełnie wprost językiem. Bez przewracania oczami, rumieńców zażenowania i zasłaniania rękami. I choć może być szokująca dla co wrażliwszych, to mam wrażenie, że daleko jej do mistrzów gatunku, starych napalonych capów, Ch. Bukowskiego, P. Rotha, M. Houellbecqua i kilku innych. Porównania są oczywiste, zastanawia mnie jednak, czy to, że autorką jest kobieta, w dodatku młoda, sprawia, że postrzega się jej utwór jako nie do końca wiarygodny, czy nagromadzenie zbyt wielu aberracji odbiera nam to poczucie wiarygodności i możliwość utożsamienia się z którymś z bohaterów/ek.

Mam nadzieję, że świat w powieści Marty Płusy, nie jest standardem wśród dwudziestoparolatków, bo utkana tu wizja młodości jawi się jako smutna, cyniczna, zblazowana i nie bardzo atrakcyjna. Samą książkę warto jednak przeczytać, jest bowiem oknem, a może raczej dziurką do podglądania obcych światów 🙂

Seks i inne choroby cywilizacyjne / Marta Plusa. – Chorzów: Videograf, 2015     

Ps. Jeśli czegoś nie wiesz, a boisz się zapytać, to zajrzyj tu Sex&Love TV

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *