Fąfelbooks

Po prostu życie

Bardziej niż skandynawskie kryminały wielbię skandynawską literaturę dla dzieci. Począwszy od nieśmiertelnej pani Lindgren, którą można czytać wciąż i wciąż, i za każdym razem tak samo świetnie się bawić, przez zupełnie współczesne opowieści o Pettsonie i kocie Findusie, szalonej krowie Mamie Mu i jej zrzędliwym przyjacielu panu Wronie, do pomniejszych opowieści i opowiastek, które są klasą samą w sobie. Tym razem pokażę Wam coś odrobinę innego, bez tego charakterystycznego niedomówionego żartu, ale równie wartościowego. „Mats i Roj – ktoś się wprowadza” to krótkie historyjki o dwóch kilkuletnich, dość samodzielnych chłopcach, którzy przeżywają zwykłe życie ze wszystkimi jego radościami, niepokojami, smutkami. Poznają się, kłócą, godzą, badają najbliższą okolicę, wymyślają sobie zajęcia, radzą sobie z nudą i spotykającymi ich przygodami i incydentami typu zgubienie się w dużym sklepie, tęsknią za nieobecnym rodzicem, eksperymentują z wyobraźnią, itp. Mamy możliwość podpatrzeć trochę z boku, jak wygląda codzienność, myślenie i zmaganie się z rzeczywistością u kilkulatków. Narrator tych opowiadań pozwala płynąć historyjkom bez wdawania się w dygresje, rozważania, czy dydaktykę. Nie ma tu zbyt wielu informacji o okolicznościach i przyczynach zastanego stanu (np. rozwodu rodziców jednego z chłopców, przeprowadzki, itp.), bo dzieci skupiają uwagę na zupełnie innych elementach rzeczywistości, niekoniecznie oczywistych dla nas, dorosłych, takich jak czyjeś podeszwy butów, kamień na drodze, wózek z supermarketu. Ta zupełnie zwyczajna książeczka, o zupełnie zwyczajnych chłopcach i ich zupełnie zwyczajnym życiu ma w sobie udomowiony czar codzienności. Tak, marzymy o wielkich rzeczach, ale nasze życie toczy się tu. I nasze dzieci widzą świat z mniejszej wysokości i może trochę bardziej wyraźnie niż my. Ta zwyczajność i codzienność jest  tym właściwym życiem, w którym można znaleźć wszystko czego się szuka, zarówno przygody, jak i wszelkiego rodzaju emocjonujące zdarzenia, może tylko trzeba być siedmiolatkiem, albo odkryć w sobie choć kawałek dziecka.

Ps. Zwróćcie uwagę na ilustracje zamieszczone w książce. Ci chłopcy nie są wymuskani, z zaróżowionymi policzkami, blond grzywką zaczesaną na bok. W warstwie ilustracyjnej te dziwne, nawet można powiedzieć brzydkie postaci przyciągają uwagę i są jakby kontynuacją, czy przeniesieniem tej niezwykłej zwykłości na obraz. Zresztą, ta szwedzka autorka tworzy również, a może zwłaszcza picturebooki, które w powielają tę bardzo charakterystyczną, oszczędną, jakby zinfantylizowaną ilustrację, jednocześnie tworząc fascynujący, jakby podwodny świat, któremu można się w nieskończoność przyglądać. Okazuje się, że można napisać książkę dla dzieci nie używając w tekście zdrobnień, nie opisując szalonych przygód, nie wprowadzając postaci z innego wymiaru i na dodatek dziwacznie ją zilustrować, by się nią zachwycić.

Mats i Roj: ktoś się wprowadza / tekst i ilustracje Eva Lindström. – Poznań: Zakamarki, 2015 r.

Obrazek za: zakamarki.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *