Słuchasie

Obyś żył w ciekawych czasach

Pełnokrwista, prawdziwa, z rozmachem i oddechem powieść z czasów średniowiecznej Katalonii. Uwielbiam epokę wieków średnich. Fascynuje mnie swoją tajemnicą, brzydotą i pięknem. To, że ludzkość przeżyła ten okres, a w wieku 21 popełnia dokładnie te same błędy, tak samo kocha, tak samo nienawidzi, zazdrości, pomawia, wyszydza, tęskni i rozpacza jest  ciekawe i skłaniające do refleksji.

I tak mamy naprawdę niezłą dawkę historii Katalonii, wojen, potyczek, mariaży królewskich, możemy zanurzyć się w klimat Barcelońskich dzielnic, portu i ciasnych uliczek, z ich zapachem, krzykami portowych przewoźników, rewoltami i buntami głodnej biedoty, poczuć twardą rzeczywistość ówczesnych mieszkańców Barcelony, okolicznych wsi i miasteczek, poznać nieludzkie prawo wpędzające biedaków w jeszcze większą biedę, nieoszczędzające bogatszych włościan i wykorzystujące bogaczy do rozgrywek króla, a także losy Żydów, nienawidzonych, pogardzanych, ale tak niezbędnych dla zapewnienia obfitości królewskiej kiesy, kupców, bankierów, rzemieślników i niewolników. Autor szczerze odrobił lekcję i jego historyczne wtręty, naprawdę robią wrażenie. Podane w sposób, jaki zaprezentował w książce, mogą być przyczynkiem do dalszych poszukiwań i pogłębiania wiedzy. Naprawdę świetnie się to czyta.

Trochę gorzej jest w warstwie fabularnej. Historia zbiegłego chłopa, walczącego o przeżycie wśród barcelońskich rzemieślników i jego syna. Syna, który który z biednego, pogardzanego chłopskiego dziecka, za sprawą swych przymiotów ducha i woli twardej, niczym karki bastaixos, średniowiecznych tragarzy, noszących na własnych plecach kamienie do budowy kościoła Santa Maria de la Mar, wokół którego snuje się ta opowieść, stał się bogatym patrycjuszem, bankierem i konsulem morskim, znanym ze swej sprawiedliwości i pobożności. Nie uchroniło go to przed mackami świętej Inkwizycji, dla której majątek Arnaua Estaniola był nader łakomym kąskiem. Jest tu kilka naprawdę świetnych scen, które wciskają w fotel i wyciskają łzy, jak scena wesela i gwałtu zgodnego z prawem pierwszej nocy, z zamurowaną za karę cudzołóstwa kobietą, oskarżeniem i przesłuchaniem inkwizytorskim, ale równie dużo jest cudownych zbiegów okoliczności, których prawdopodobieństwo wydaje się nikłe. Jednak moim zdaniem można te niedoskonałości wybaczyć debiutującemu autorowi. W powieści nie chodzi przecież o reporterską dokładność, ta zachowana jest w warstwie historycznej (o niewielkich korektach wspomina autor w posłowiu), ale o emocje. I tych tu nie brakuje. Czytelnik z łatwością daje się ponieść barwnej, brutalnej, okrutnej, pięknej historii ojca i syna Bernata i Arnaua Estaniolów.

Świetnie się to przekłada na współczesne czasy. Doskonale widać, jak bardzo człowiek tkwi w średniowieczu, z jego potrzebą posiadania nad sobą pana i jego buta, jak kurczowo Kościół trzyma się pewnych prawd, które już wtedy wydawały się niesprawiedliwe, jak w wolności, niezależności, światłej myśli upatrywał i nadal dostrzega zagrożenie, jak do tej pory pokutują przekonania o pośledniej roli kobiet, ich ułomnościach i głupocie. Czasy średniowiecza tkwią w mentalności człowieka niczym wielki guz, który tak zrósł się z nami, że nie zwracamy na niego już w ogóle uwagi.

Katedra w Barcelonie / Ildefonso Falcone ; czyta Zbigniew Zapasiewicz. – Warszawa : Albatros, 2010.

Obrazek za www.audiobook.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *