Czytasie

Naturalnie

Z biologicznego punktu widzenia człowiek jest zwierzęciem. Dlaczego więc innym zwierzętom odmawia przeżywania emocji, czucia bólu, żalu, rozpaczy, radości, szczęścia? Uznaje, że łańcuch i klatka, to naturalne formy kontroli i czynienia sobie podległym, a fermy, rzeźnie i fabryki mleka to oczywiste źródła pozyskiwania i przetwarzania jedzenia. Lubi oglądać zwierzęta w „naturze” ogrodu zoologicznego i sztuczki na cyrkowej arenie? Przeciętny człowiek niewiele wie o życiu, zwyczajach i inteligencji zwierząt przypisując sobie prymat nad światem. Ale nawet największa wiedza nie jest w stanie zstąpić elementarnej wrażliwości i empatii.

Odmawiamy im inteligencji, posiadania emocji, altruizmu, odczuwania bólu, strachu, przywiązania do potomstwa innego niż lekceważone zachowania instynktowne, przewidywania przyszłości, kalkulowania korzyści. I o ile dość łatwo, szczególnie posiadaczom psów i kotów przyznać odrobinę wyżej wymienionych przymiotów ich ukochanym czworonogom, to zdecydowanie trudniej przypisać je świniom, ptakom, rybom, czy muszkom owocówkom. W niektórych stworzeniach widzimy jedynie mięso, traktując je jak wypełniacz własnego talerza, gotując holokaust trudnej do ogarnięcia liczbie zwierząt hodowlanych, inne zaś jako upierdliwe, uprzykrzające nam życie owady, jeszcze inne jak produkt przemysłowy przynoszący wymierne korzyści, albo cel krwawego sportu.

Tymczasem, zagłębiając się w świat fauny, Peter Wohleben w Duchowym życiu zwierząt udowadnia, na przykładzie różnych gatunków zwierząt, jak bardzo jesteśmy podobni i jak niewiele nas różni. Zaledwie kilka genów odróżnia człowieka od świni, od goryla jeszcze mniej. To tylko przypadek, że chodzisz wyprostowany i nie masz bujnego owłosienia na całym ciele, dzioba, skrzydeł albo ogona.

W krótkich rozdziałach Wohlleben odnosi się do różnych rzeczy, które ludzie uważają, że składają się na „człowieczeństwo”, czyli zestaw zachowań odróżniających inteligentnego, emocjonalnego człowieka od choćby najbardziej rozumnego, ale działającego tylko pod wpływem instynktów zwierzęcia. Historie o krukach, które wołają do siebie po imieniu, o zmyślnym kogucie, którego niezaspokojona żądza zmusiła do kłamstwa, wronie, która planowała swój jadłospis, przewidując, że ukryty żołędź będzie stanowił świetne uzupełnienie tego, co dostanie od człowieka za chwilę. Autor podważa istnienie inteligencji jedynie u osobników z wykształconym mózgiem, choćby najmniejszym, przytaczając eksperyment ze śluzowcem, dziwnym rodzajem organizmu, którego zaliczono początkowo do rodziny grzybów, ale z racji jego zdolności poruszania się i „inteligencji” przesunięto w tej klasyfikacji bliżej świata zwierząt. Jakiej inteligencji u jednokomórkowca? A jednak, jak pisze autor, zamknięty w labiryncie potrafił znaleźć drogę do wyjścia.

Na argumenty o wyższości człowieka, bo ten, potrafi pokochać obce sobie stworzenie, którego sam nie urodził, Wohlleben przytacza kilka przykładów adopcji międzygatunkowej między osobnikami zupełnie z innych gatunków.

Nikt nie ma wątpliwości, że zwierzęta mają swój własny system porozumiewania się, ostrzegania, własne zwyczaje, itp. Liczne filmy popularnonaukowe, ale również takie kręcone amatorsko i wrzucane na portale społecznościowe świetnie ilustrują zachowania różnych gatunków (choć oczywiście największą reprezentację tam mają psy i koty ;-)). Tym bardziej dziwi mnie, że istnieje jeszcze ogromna rzesza ludzi odmawiających zwierzętom posiadania emocji, twierdzących, że nie odczuwają bólu (np. ryby, muchy), nie posiadają zachowań altruistycznych, co upatrują jako jeden z elementów człowieczeństwa. Zastanawiające, że człowiek uważający siebie za najbardziej inteligentne zwierzę tej planety próbuje uczyć zwierzęta swojej mowy (np. gorylicę Koko uczono języka migowego), ale nie jest w stanie nauczyć się języka zwierząt… W dobie dzisiejszej elektroniki przetworzenie dźwięków nie powinno stanowić większych problemów. Jedynie musiałby uznać, że świat fauny ma swój własny kod językowy. I może nie rozmawia o filozofii, nie roztrząsa problemów moralnych, nie gada o fizyce kwantowej, czy czarnych dziurach, ale być może o szczęściu już tak?

Tymczasem epoka stawiania człowieka w centrum, jako pana świata bardzo powoli, choć mam nadzieję, nieubłaganie odchodzić będzie w niepamięć. Chciałabym doczekać takich czasów, gdy człowiek postawi siebie na równi z wszystkimi istotami żyjącymi na tej planecie, gdy jego ego nie będzie potrzebowało do życia poczucia wyższości. Nauka w końcu dowiedzie niedowiarkom to, co człowiek instynktownie przeczuwa, ale w swojej ignorancji i wygodnictwie lekceważy. Zatrważający fakt, że dopiero całkiem niedawno dowiedziono, iż niemowlęta odczuwają ból, i zaprzestano zabiegów bez znieczulenia na ich małych ciałach, może teraz pora zauważyć cierpienie prosiaków przy obcinaniu im ogonków, karpi duszących się w brei sklepowego zbiornika, fok żywcem obdzieranych ze skóry podczas corocznego polowania, kastrowania owiec, wyrywania pierza z piersi gęsi i miękkiego futerka z królików i wielu innych bolesnych, niepotrzebnych, robionych z głupoty, chęci zysku lub zaspokojenia wyimaginowanych, sztucznie wytworzonych potrzeb konsumentów.
Wrong Neighborhood Motherf*cker

O ile Wohlleben skupił się na zwierzęcych emocjach, to Noah Strycker w swojej Rzeczy o ptakach skoncentrował się na pokazaniu inteligencji, umiejętności i sprytu ptaków. Strycker przez całe życie obserwował te latające stworzenia, przeprowadzał eksperymenty i polowania z aparatem fotograficznym Zapalony ptasiarz z dużą umiejętnością rozpina most między ptasim i ludzkim życiem. Porównuje czasem ptaki do ludzi, bo uważa, że emocje, takie np. jak strach, są wspólne dla wielu gatunków. Każdy z rozdziałów opisuje inny gatunek odkrywając przed czytelnikiem zaskakujące, czasem znane, czasem zupełnie nowe, odkrywcze tezy. Odwołuje się do badań naukowych, ale sam jest tak świetnym obserwatorem, że nie można oprzeć się jego opowieściom, sugestiom i zabawnym porównaniom.

Czy słyszeliście argument mówiący o wyższości człowieka nad światem zwierząt, bo ten pierwszy tworzy sztukę? Tymczasem Strycker swoją historią o altannikach i ich pięknych, bogato zdobionych budowlach często mylnie przypisywanych ludzkim plemionom zaprzecza powyższej tezie. Zresztą dalej przytacza piękną opowieść o obrazach namalowanych przez szympansa, które powieszone w galerii wśród innych dzieł współczesnych zdobyły uznanie i zostały sprzedane. Jeśli więc nie potrafimy nawet stwierdzić, czy konkretny przedmiot został wykonany przez ptaka, szympansa, czy człowieka, to kim jesteśmy, aby osądzać, co jest, a co nie jest sztuką?

Podobnie jest z tańcem. I o ile tańce (np. godowe) zwierząt nie budzą zdziwienia, to zupełnie czym innym jest umiejętność słyszenia muzyki i poruszania ciałem do jej rytmu. To wydawało się nie do przeskoczenia dla zwierząt. Tymczasem burzę rozpętał jeden filmik z You Tube. Pamiętacie papugę tańczącą w rytm piosenki Backstreet Boys? Przeprowadzono na niej różne taneczne eksperymenty. Nagrywano x razy, by udowodnić, że to przypadek. I tak. Boy nie porusza się przez 100 % czasu dokładnie w rytmie, miewa lekkie przesunięcia i obsuwy, ale umie wydobyć ze swego upierzonego ciałka różne rytmy, preferuje muzykę środka – nie za szybką nie za wolną i… nie jest sam z taką umiejętnością! Fenomen zwierzęcia poruszającego się do muzyki przeczy teorii, że tylko człowiek jest zdolny skoordynować swoje ruchy z rytmem muzycznym z zewnątrz.

Ale Rzecz o ptakach, to nie tylko ciekawostki o tych latających stworach. To również dobrze podbudowana naukowo książka o ptasiej i ludzkiej społeczności, współdziałaniu, życiu obok siebie, lękach, fobiach, porządku społecznym, współodczuwaniu i całej masy rzeczy, o których nie wiemy, a warto byłoby wiedzieć, skoro to tak bliscy nasi sąsiedzi.

Jestem przekonana, że mimo odkrywania świata fauny, zwierzęta mają przed nami jeszcze wiele tajemnic. Jestem również nie mniej przekonana, że ignorancja człowieka sprawi, że jeśli nic nie zrobimy, to ludzie obudzą się kiedyś z ręką w nocniku. Jedyne co można zrobić, to zacząć od siebie. Zacząć postrzegać świat zwierząt i roślin jako równy sobie, jako ten wśród którego współistniejemy, a nie nad nim panując. Korzystając z jego dobrodziejstw, karmiąc się i ubierając, ale w sposób etyczny, uważny, z poszanowaniem i zrozumieniem, czym jest równowaga, ekologia i szacunek do najmniejszych z istot. Zachwycając się tym, co wokół, uważając i dbając, by nie zginęło, naprawiając to, co zniszczone, a co można naprawić, wyleczyć, wskrzesić. I jeszcze pogłębiając wiedzę na ten temat, na temat przyrody, na temat świadomego jedzenia, wpływu działań człowieka na środowisko, ucząc swoje dzieci i samych siebie tego, czym jest i jak bezgranicznie mądry i cudowny jest świat wokół nas.

Rzecz o ptakach – Tylko w Legimi możesz przeczytać ten tytuł przez 7 dni za darmo.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *