Czytasie

Mimo wszystko

Wszystko, co do tej pory przychodzi mi do głowy w związku z historią życia Beatrice Saubin, opisaną w książce „Próba nadziei” zamienia się po napisaniu w jeden wielki banał. Bo i historia byłaby banalna, gdyby nie dotyczyła prawdziwej osoby. Taki wyświechtany schemat, który powtarzany jest w kolejnych pokoleniach. Niechciane, pokaleczone psychicznie dziecko, wychowywane przez krzykliwą, zimną emocjonalnie babkę, gdzieś na francuskiej prowincji, ucieka do innej rzeczywistości niż ta znana w domu. Mądrość życiowa młodej Saubin nie pozwala na zawalenie swojego życia wśród hipisowskiej komuny, która tak ją fascynuje. Jej wyprawy na drugi koniec świata pozwalają dotknąć absolutu, a tupet i łatwość uczenia się języków pozwalają na te wyprawy zarobić. Azja była jej marzeniem i lekarstwem po nieudanym związku, Malezja, miała być tylko przystankiem w tej podróży. Bezbronną, naiwną i wyjątkowo podatną na wpływy rozkochał i wykorzystał w sposób bezwzględny Chińczyk Eddie Tan Lim Soo, trudniący się przemytem narkotyków. Obiecując dziewczynie małżeństwo po krótkim, płomiennym romansie, przed jej odlotem do Francji, wręcza jej w prezencie walizkę wypełnioną 534 gramami heroiny. W Malezji oznacza to wyrok śmierci.

Wychowani na programach interwencyjnych, nauczeni nieufności wobec obcych stukamy się w głowę na naiwność i totalne zaślepienie głównej bohaterki. I gdyby to nie była historia prawdziwa pewnie rzuciłabym w kąt tę niezbyt grubą książkę, zirytowana głupotą dziewczyny. Jednak śliczna twarz na okładce nie pozwoliła o sobie zapomnieć, a malezyjskie więzienia, do których trafiła przyprawiały mnie o bezsilną złość na bezwład tamtejszego wymiaru sprawiedliwości, jawną stronniczość i zupełny brak dobrej woli. Ukaranie cudzoziemki dla przykładu, by odstraszyć innych naiwnych, polityczne układy, sympatie i antypatie, to wszystko złożyło się na wyrok śmieci przez powieszenie. Po trzech latach procesu, Beatrice Saubin, została przeniesiona do celi, z której nie ma wyjścia.

„Próba nadziei” nie należy może do dzieł wybitnych, ale jest zapisem tragicznego losu dziewczyny, której zabrano dziesięć lat życia i która nawet po opuszczeniu więzienia, nigdy już nie odnalazła swojej wolności. Dziesięć lat w piekle. Autorka wspomnień trafiła tam w wieku 20 lat. Najbardziej intensywne lata mojego życia. To czas, gdy rodziły się moje dzieci, gdy mój świat kręcił się wokół rzeczy przyjemnych, sensualnych, radosnych. Pamiętam moje 30 urodziny. Jak bardzo się bałam, że to już koniec młodości, nie przeczuwając, że najlepsze dopiero przede mną. A ona musiała szukać skrawka nadziei, by przetrwać. Zapis jej siły przetrwania, woli życia, codziennego szukania sensu w najgorszej pracy sprawia, że można zobaczyć swoje życie z innej perspektywy. Umiejętność znalezienia radości tam, gdzie jej nie ma, sensu, którego nigdy nie było, przyjaciół, o których istnieniu nikt nie miał pojęcia uświadamia zdolność człowieka do asymilacji i niezłomnej woli życia. Siła jest kobietą. To kampanijne hasło przeciw przemocy Wysokich Obcasów idealnie pasuje do życia Beatrice Saubin.

Książka, mimo, że kończy się dobrze, bo uwolnieniem Beartice, nie ma tak naprawdę pozytywnego zakończenia. Nigdy nie udało się autorce wyjść z więzienia swojego ciała i umysłu. Anoreksja pokonała jej organizm. Zmarła na niewydolność układu krążenia po dziesięciu latach wolności.

Próba nadziei / Beatrice Saubin. – Warszawa, 2012.

Obrazek za www.lubimyczytac.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *