Słuchasie

Mimo wszystko

Lodowate piekło Kołymy, bezkres niewoli, pogardy, ludzkiego upodlenia, śmierć wokoło i mimo wszystko wiara w drugiego człowieka, w ojczyznę w potrzebie, w armię Andersa, która formowana w rosyjskim Saratowie, jawiła się niczym dar niebios dla młodego, niezłomnego mężczyzny, który wyrwał się z otchłani rosyjskiego wygnania. W „I Bóg o nas zapomniał” Andrzej Kalinin sportretował prawdziwe losy polskiego żołnierza Antoniego Tuchoskiego. Jego drogę przez kolejne kręgi piekła i z powrotem. Nie raz, nie dwa dziwił się czytelnik, że żyje jeszcze ten Polaczek o kresowym zaśpiewie, jak już ze dwadzieścia razy powinien ze wszystkimi pozostałymi ziemię gryźć, zamarznąć w syberyjskiej śnieżycy, zostać zasiekanym pod batem rosyjskiego strażnika, czy zwariować z głodu wiecznego, epidemii tyfusu, być przez wszy zagryzionym. Jego niezłomność i człowieczeństwo niezliczoną ilość razy wystawiana była na próby najcięższe. Jego zdrowie i siły doprowadzone do granic wycieńczenia, jego wiara w ludzi wystawiona na próby nie do przejścia, a jednak ten chłopak ze wschodu przeżył i dał świadectwo. Jego relacja z wrześniowej napaści sowietów na Polskę jest trudna do przełknięcia, nawet jeśli przecież wie się to i owo z lekcji historii. Dalej jest już tylko gorzej. Opowiadanie o koniach zamęczonych batem, padłych na nosaciznę, których mięso zjedli potem więźniowie sowieckiego obozu, historia czternastoletniego Staszka, którego odmrożenia zamieniły w przerażające monstrum bez powiek, nosa i uszu,  śnieżna burza i mróz tak wielki, że ciała zmrożone dziecka i ojca już na zawsze zostały ze sobą sklejone i radość ogromną, gdy wypchnięty z kolejki po części garderoby z angielskich mundurów z demobilu, został przypadkiem zauważony i obdarowany nowymi oficerkami. Niejednokrotnie czytelnik z niedowierzaniem kręci głową, niejednokrotnie cisną się na usta słowa niecenzuralnej proweniencji, niejednokrotnie łzy trzeba wycierać ukradkiem. I tylko jak dowiedziałam się zupełnie przypadkiem, że książka ta weszła do kanonu lektur gimnazjalistów, to pomyślałam, że szkoda, tej lektury narażać na lekceważenie i pogardę.

Książka pisana jest kresową gwarą. Przestraszyłam się tego na początku, jednak czytana głosem Michała Breitenwalda, brzmi pięknie i zrozumiale i nie miałaby takiej siły przekazu i wiarygodności, gdyby historia tego fornala od pańskich koni spisana była inaczej.

Pozwalam sobie na końcowy cytat z Andrzeja Kalinina, ku zastanowieniu…

„Bo tamuj, gdzie ja był, przez osiem lat mordowano na wszystki sposoby, za pomocą głodu, mrozu, tortur okrutnych, kuli w tył głowy, pracy katorżniczej, na lądzi, wodzi, bagnach, śniegach. Boże drogi, aż spamiętać nie można. Nawet szatan tyle okrutności wymyślić by nie potrafił. Chyba, żeby uparł si i Związek Radziecki w piekle założył.”

„I Bóg o nas zapomniał” / Andrzej Kalinin. – Piaseczno : Heraclon International – Storybox.pl, [2014]. 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *