Słuchasie

Melodia czułości

Są książki, które trafiają w serce od razu, zostawiając tam swój ślad. Są też takie, których treść otula delikatnie twoją duszę, sprawiając, że się zmieniasz. Niepostrzeżenie, nieuchwytnie, z każdym dniem zaczynasz rozumieć więcej. Jacek Dehnel sprawił, że jego „Lala” nie chce mi wyjść z głowy. „Lala” – opowieść o babci. Czuła, ale nie czułostkowa, wzruszająca, zabawna, ale i brutalna, pokazująca starość bez upiększeń, za to z niesamowitą miłością i przynoszącym ulgę śmiechem.

Burzliwe życie Lali, jej bezkompromisowe, czasem naiwne, czasem pełne tupetu zachowania, w rzeczywistości przed i powojennej i w czasie wojny, romanse, fascynacje, utraty majątków, koligacje rodzinne, przeplatają się z bardzo współczesnym czasem odchodzenia, utraty sił, pamięci i umierania. Och, bynajmniej nie jest to babcia siedząca w swym powycieranym fotelu w wełnianej kamizelce i bamboszach. Mimo wieku, jest wciąż żwawa i zainteresowana światem, wtrącająca dykteryjki i dygresje o świecie, którego nie ma. O świecie, który żyje już tylko w głowie Lali, o świecie życzliwym mimo wojny, o świecie nie pozwalającym umrzeć, ani zostać samotnym. O ludziach, których już nie ma, ale ciągle żyją w głowie i opowieściach tej kruchej staruszki, miłościach, fascynacjach, przyjaźniach ale i trudnych relacjach sąsiedzkich podczas wojennej zawieruchy. O upadaniu i podnoszeniu się z upadku, o wielkich majątkach i utracie wszystkiego. O trwaniu, które nigdy nie było półżyciem. Zawsze był śmiech, zawsze była miłość. Zawsze była fantazja.

Jest to opowieść również o wnuku. O Jacku Dehnelu, który wpuścił nas do świata tak intymnego, że wypada wstrzymać oddech, by nie zburzyć tego obrazu głośniejszym westchnieniem. Czujemy się tam zaproszeni, a jednak skrępowani (choć może nie powinniśmy), jakbyśmy podglądali czyjąś miłość. I najpiękniejsza jest w tym wszystkim Lala. Krucha i mocna zarazem, chorowita i pełna życia, kochająca i łamiąca serca. Piękna w swym odchodzeniu, choć samo umieranie i stopniowe wyłączanie kolejnych życiowych funkcji, jest uciążliwe i wymagające dla najbliższych. Jednak cały czas mimo fizycznych ułomności, pogłębiającej się demencji widzimy przed sobą tę samą fascynującą, a zarazem tak zwyczajną osobę. To nazywa się miłość…

Lala / Jacek Dehnel ; czyta autor. – Warszawa : Biblioteka Akustyczna, 2008. 

Obrazek za www.lubimyczytac.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *