Czytasie

Inne jest piękne

Z jednej strony dzisiejsza szkoła wymaga od dziecka, by było przeciętne. Przycięte równo w ząbek i falę. By stało prosto, nie było zbyt głośno, nie za bardzo absorbowało innych swoją obecnością, nie chowało się po kątach, grzecznie podnosiło palec do góry przy każdym pytaniu o głębszy oddech, by zawsze było przygotowane, gotowe na niespodziewaną porażkę i jawną krytykę. Nie wspomina się specjalnie o talentach, uzdolnienia ucznia przypisując szkolnej placówce. By zostać uznanym za zdolnego ucznia, musisz być dobry we wszystkim.  Wsparcie emocjonalne dziecka praktycznie nie istnieje. Oczywista wydaje się ciągła pogoń i zadyszka. Świat zapomniał o zabawie i odpoczynku innym, niż zorganizowany. Jak trudno jest dzisiejszemu dziecku przeżyć, odnaleźć się wśród obowiązków, odnaleźć się wśród rówieśników, przyciąć się pod tą linijkę, wiedzą (jeśli chcą), ci rodzice, których dziecko jest trochę mniej lub bardziej : niezorganizowane, nieśmiałe, nadpobudliwe, ospałe, powolne, otyłe, zapominalskie, hałaśliwe, elokwentne, itd.

Opowieść o tym, jak we współczesnym systemie edukacji może się odnaleźć geniusz. Geniusz, który ma kłopot z zawiązaniem sznurowadeł, z ułożeniem puzzli, z usiedzeniem w jednym miejscu w grupie dzieci. Kristine Barnett opisuje swoje zmagania z amerykańskim systemem szkolnictwa, w którym rodzina dostaje wsparcie, gdzie dziecko ocenia specjalna komisja i zapewniona jest pomoc dzieciom dysfunkcyjnym. Mimo tych niewątpliwych zalet, system nie skupiająca się na potrzebach konkretnego dziecka, gubiąc po drodze coś cennego. Gdyby nie determinacja, wielka odwaga i siła matki, zdiagnozowany przez specjalistów jako upośledzony umysłowo chłopiec, nigdy nie wydostałby się z matni niemożności, otępienia i głębokiego autyzmu. Jako ten, który nigdy nie nauczy się mówić, o czytaniu i pisaniu nie wspominając, w wieku 12 lat na uniwersytecie zaczął prowadzić badania na wydziale fizyki kwantowej. To pokazuje, jak mało jeszcze wiemy o ludzkim mózgu. Mało wiemy my, ale dlaczego tak niewiele nie wiedzą o zjawisku autyzmu lekarze, pedagodzy, psycholodzy? Barnett opisuje, jak długą drogę musiała przejść, by być w miejscu, gdzie dziś się znajduje razem ze swoim dzieckiem, jak wiele wątpliwości i jak dużo oporów innych ludzi, przeszkód i barier musiała pokonać, jak bardzo musiała zaufać swojej intuicji, przy okazji (tak bardzo po amerykańsku), tworząc miejsce i terapię dla dzieci podobnych do jej syna. Czytając jej opowieść samo nasuwa się pytanie o możliwości edukacji dzieci autystycznych w Polsce. Także pytanie o zasadność uczenia i wymagania wszystkiego od wszystkich, skupiania się na tym, czego dziecko nie umie, zamiast na tym, co umie i rozwijania i pogłębiania tych umiejętności! Błysk – opowieść o wychowaniu, geniuszu i autyzmie jest przejmującą opowieścią matki, doświadczonej wydaje się, ponad miarę. Jednak, nawet opisując najtragiczniejsze i najbardziej bolesne fragmenty swojego życia K. Barnett nie traci z oczu celu, jakim jest pomoc swojemu dziecku, ani wielkiej miłości do swojego męża, ani skromnie przytaczanych niebagatelnych przecież osiągnięć, jakim jest budowa centrum dla dzieci autystycznych i odkrywanie talentów i predyspozycji każdego ze swoich podopiecznych.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *