Czytasie

Ginekolog też człowiek

Ginekolodzy. Temat rzeka. Gorący kartofel rozpalający emocje do czerwoności. Iza Komendołowicz oddaje głos lekarzom. Zagląda do gabinetów nie po to, by patrzeć im na ręce ale, żeby oddać im głos. I jest to głos tak zróżnicowany i niejednorodny jak wyposażenie polskich szpitali. Jedna świetna klinika, potem kilka szpitali powiatowych i cała mało zasobna reszta. I dla kontrastu typowe zestawienie dwóch najgłośniejszych ginekolożych nazwisk w Polsce czyli prof. Dębskiego i Chazana.

Ogólne wrażenie po skończonej lekturze jest takie, że generalnie jest słabo. Słabo nie tylko z lekarską kastą, która poza nielicznymi wyjątkami jest w takim marazmie poznawczo wspomnieniowym ale i słabo z pacjentkami, które niewyedukowane albo wyedukowane na dr Googlu wg lekarzy nie współpracują a tylko pozywają.

Właściwie spodziewałam się chyba trochę czegoś innego. Krwi, wyplutych flaków, porodów na izbie przyjęć, dziwnych przypadków medycznych… Żartuję. To wszystko jest, choć w formie raczej stonowanej i w poczuciu lęku przed karzącą ręką społecznej sprawiedliwości. Mam świadomość tego, jak ciężka i odpowiedzialna jest praca ginekologów jednak jakoś nie wzbudzają we mnie współczucia i zrozumienia ich narzekania. Roszczeniowość społeczeństwa jest faktem. Patrzenie na ręce i ocena pracy również. Jednak to, ile lekarze mają za uszami nie jest bajką rozwydrzonych pacjentek. I może jest i tak, że obrywają ci, którzy są bogu ducha winni. Obrywają za tych, którzy oprócz zapachu pieniędzy nie czują już nic.

Poruszające są opisy niespodziewanych i dramatycznych przypadków ale bardziej przykuł moją uwagę rozdział o zachorowalności coraz młodszych kobiet na nowotwory i niewydolności polskiego systemu zdrowia. W zupełnie inny sposób poruszający jest pełen wyższości wykład dr Chazana, który w swój typowo kaznodziejski sposób posługując się ciągle tymi samymi śliskimi sloganami wylewa wiadro pogardy na kobiety. Jakże odmienna w tonie jest wypowiedź lekarza, który podpisał tzw. klauzulę sumienia, a który rozumie, że świat nie jest czarno biały i z tymi swoimi wątpliwościami dotyczącymi dobra i zła staje przed autorką, stawiając sobie pytania natury etycznej. Tu jest przestrzeń do rozmowy. U Chazana jest tylko wyższość, pogarda i atak. Emocje wzbudził u mnie również temat plastyki krocza i towarzysząca mu bezrefleksyjna wesołość pani doktor, która przyznaje, że namawia swoje pacjentki do takich zabiegów. Nie znalazł się żaden lekarz, który podałby w wątpliwość zasadność takiej operacji w niektórych przypadkach.

Książka jest właściwie takim liźnięciem przez szybkę tematu. Każdy rozdział właściwie czeka na dalsze rozwinięcie i gładko może przeistoczyć się w całą książkę. Od młodocianych lub starych matek, przez porody, dziwne przypadki, in vitro, antykoncepcję, po mężów i operacje plastyczne krocza. To wszystko pomyślane jest w sposób, który wyciąga od lekarzy różne punkty widzenia na ten sam temat, (choć czasami punkt widzenia jest taki sam, tylko nazwisko lekarza się zmienia), jednostkową historię kobiety, a między słowami widać jak na dłoni patriarchalne stosunki w szpitalach, niewydolność systemu, lęk i tęsknotę za czasami, gdy nikt nie patrzył lekarzowi na ręce tak uważnie, jak dzisiaj.

Daleka jestem od zachwytów. Pomysł uważam za przedni. Po wszystkich akcjach typu Rodzić po ludzku lekarze też zyskali prawo głosu jednak ten głos jest wyjątkowo, poza nielicznymi przykładami, słaby. Czuję w Polsce ten wkurw kobiet, słyszę ich opowieści o lekarskich gabinetach i tę niezgodę na rzeczywistość pełną pogardliwych i lekceważących słów i gestów. I czuję również rozdźwięk między dzielnymi lekarzami z książki Komendołowicz walczącymi o uznanie i szacunek dla swojej ciężkiej roboty. Czas spotkać się wpół drogi.

Ginekolodzy: tajemnice gabinetów / Iza Komendołowicz. – Warszawa: W.A.B., 2018.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *