Czytasie

Gadka szmatka

Rozmowy w formie książkowych wywiadów, to takie pogaduchy o niczym i o wszystkim. Niezmiennie się zastanawiam – po co? Mimo ujmującego całokształtu, sympatii w tym przypadku do pytanego i pytającej zachodzę w głowę po co robić z trochę bardziej obszernego artykułu całą książkę? Nie jest on ukierunkowany tematycznie, nie zgłębiamy jakichś zagadnień z zakresu nauki, której Wiśniewski jest reprezentantem i której elementy zgrabnie przemyca w swoich powieściach. Nie poddajemy dyskusji kwestii dotyczących relacji, jak to miało np. miejsce w rozmowie z Janusza L. Wiśniewskiego prof. Izdebskim, gdzie panowie deliberowali o męskiej seksualności (zobacz TU), ale ma formę intymnych pogaduszek dwojga przyjaciół przy kominku i butelce wina. Spotkali się siedem lat po wydaniu pierwszej rozmowy pt. „Anatomia uczuć” i podjęli przerwane wątki, dodali kilka nowych i… miło się czyta wynurzenia Wiśniewskiego, bo jest on mądrym, ciepłym, ciekawym człowiekiem, ale ubranie tych rozmów w książkę to nadmuchany balon, albo … megalomania.

Wiśniewski nie zawsze otwiera przed Dorotą Wellman i od niektórych pytań zgrabnie się wykręca. Na inne odpowiada szczerze, z otwartością serca i swojego intymnego świata. Możemy się dowiedzieć o tym, ile szpilek jest wbitych w mapę nad jego biurkiem, każda z nich oznacza bowiem państwo, gdzie wydane zostały jego książki, dlaczego w Niemczech, gdzie mieszka jest nieznanym pisarzem, co znaczy miłość w jego życiu, czy ma swoje fankluby, czy namiętność jest niezbędna do życia w parze, czy mężczyźni muszą oglądać pornografię, itp. Jest tam trochę seksu, trochę polityki, trochę religii, piłki nożnej, jest o kobietach i miłości, mieszkaniu na obczyźnie, jest w końcu o samych książkach. Okładka sugeruje drapieżną Dorotę Wellman, która wierci dziurę w brzuchu swojego interlokutora, tymczasem ja zobaczyłam dwójkę ciekawych siebie przyjaciół, a raczej ona jest ciekawa jego, bo to jednak wywiad z Wiśniewskim, a nie równorzędna rozmowa. A ja wolałabym właśnie taką rozmowę. Wellman pyta, ale pytana nie jest, i brakuje tu takiego poczucia równowagi, spojrzenia kobiety, która równoważy mężczyznę, która z nim koresponduje, albo polemizuje.

Przepytywany nie jest na mojej liście ulubionych pisarzy, ale podziwiam faceta za to, że potrafi wyjść ze ścisłej szufladki naukowca realizującego nowatorskie projekty i wejść w zupełnie inną wrażliwość, pisząc teksty o miłości. Te szalenie popularne, proste historie, czasami zahaczające o infantylizm, czasem o grafomanię, potrafią obudzić w kobietach uczucia, tęsknoty, ukryte potrzeby i są takimi kamykami wrzuconymi im do buta, które uwierają, powodują otarcia i wymagają zaleczenia tych zranień. Wiśniewski zaspokaja te potrzeby stawiając kobiety trochę na piedestale, podbudowując je obrazem ich samych, mądrych, niezależnych, ale ciepłych, wrażliwych, pełnych empatii. W takim lustrze jest się komfortowo przeglądać. Szalona popularność Wiśniewskiego poza granicami Polski, szczególnie na wschodzie, w Rosji nie dziwi, bowiem to właśnie tam, gdzie kobiety mają szczególne deficyty uwagi, miłości własnej, gdzie życie nie rozpieszcza, jego książki padają na żyzny grunt. Może to diagnoza trochę na wyrost, jednak tak właśnie to czuję. W końcu popularność „S@motności w sieci”, również przypadła na okres, kiedy w Polsce kobietom brakowało skrzydeł 🙂

Trzeba Wiśniewskiemu przyznać, że co jak co, ale umie pisać o kobietach i dla kobiet. Jego naprawdę niezwykła popularność w tak dużej liczbie krajów, może zakręcić w głowie, szczególnie tym, którzy ciągle szukają swojego miejsca na ciasnej polskiej scenie literackiej. Zwłaszcza, że z wywiadu wynika, iż sam twórca nie zabiegał zbytnio o to, by drukowano go w Wietnamie, Rosji, Chorwacji, i wielu innych wymienionych i nie wymienionych w książce rynkach. Intensywnie zabiegał, do niedawna (bo już w tej chwili to się zmieniło), by nie drukowali go w Niemczech. O powód takiej decyzji odsyłam do książki, którą możesz kupić w Selkar.pl albo wypożyczyć w bibliotece 🙂

Tymczasem poczytaj,co napisałam o powieści „Grand” Janusza L. Wiśniewskiego.

Siedem lat później / Janusz L. Wiśniewski, Dorota Wellman. – Kraków: Znak Litera Nowa, 2016.

2 komentarze na “Gadka szmatka

    1. Nie odważyłabym się o nikim powiedzieć, że niczego sobą nie reprezentuje. Osobiście bardzo cenię i lubię Dorotę Wellman, tylko, że jej w tej książce po prostu nie ma. Co innego jej przekomarzanki z Pauliną Młynarską np w „Kalendarzyku niemałżeńskim”. Tam się sypią iskry. Tu jest raczej głaskanie Wiśniewskiego po główce i wygląda bardziej na zabieg marketingowy Wiśniewskiego. A sam Wiśniewski choć nie leży w kręgu mojej wrażliwości na literaturę, to swoją pracowitością, medialnością i działaniem na niewiarygodnie wielu frontach sam w sobie jest zjawiskiem, podobnie jak jego grafomańskie książki rozchwytywane w wielu częściach globu. Napisz i SPRZEDAJ połowę z tego, co on i wtedy będziesz mógł z czystym sumieniem ocenić kto i co sobą reprezentuje 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *