Czytasie

Dziecko

Jeśli na świecie pojawia się dziecko, zazwyczaj przynosi ze sobą worek oczekiwań i nadziei. I nawet jeśli mówimy: niech będzie kim chce, byleby było zdrowe, to tak naprawdę w to nie wierzymy, tylko spychamy na chwilę swoje ambicje do podświadomości. I zaczynamy wyczekiwać pierwszego słowa, przyglądać się, w której rączce trzyma pierwsze kredki, cierpnie nam skóra, gdy do czwartego roku życia nie mówi, albo nie umie wyjść z pieluchy. Porównujemy je z dziećmi na placu zabaw, z dziećmi najlepszych koleżanek, z fantasmagorycznymi idealnymi dziećmi z internetu, itp. Walczymy w szkole o każdy stopień, wyjaśniamy rzekome niesprawiedliwości, przynosimy na koniec roku 10 kg makulatury, aby złe zachowanie zamienić na trochę lepsze. Krzywimy się na tróje z matmy i dajemy ścierą przez łeb, gdy po raz kolejny jest jedynka w dzienniku za brak domowego zadania. Przyglądamy się, w kim się nasze dziecko zakochało, kogo przyprowadziło do domu. Można się pochwalić przed znajomymi, czy lepiej przemilczeć to i owo? Znacie to? Nikt z nas, rodziców nie jest wolny od tego, choćbyśmy udawali sami przed sobą, że tak jest, że akceptujemy wszystkie wybory naszych dzieci, że nie sprawiają nam zawodu ich słabe wyniki w nauce, uległy lub nazbyt agresywny charakter, ich odstawanie od reszty tego uładzonego, poprawnego, jedynie obowiązującego świata.

Jak to jest być matką dziecka, które „nie rokuje”, które ulega wpływom, które jest wyraźnie inne od kolegów? Jak to jest być dzieckiem, Śpikiem z wielkim gilem pod nosem, którego świat ogranicza się do rozkładów tramwajowych linii, pogardzanym, przesadzanym, wykorzystywanym przez kolegów. Jak to jest przez osiem lat chodzić na wywiadówki i nigdy nie usłyszeć dobrego słowa na temat własnego dziecka? Jak to jest być dzieckiem, które nie rozumie? Gdzie świat jest zbyt duży, zbyt głośny, zbyt szybki?

Zośka Papużanka sportretowała krakowską, robotniczą rodzinę, w której urodził się tytułowy On, lekko opóźniony, niezbyt lotny, niezbyt ładny chłopiec. Czasy PRL-u nie sprzyjały temu, by wydobyć takie dziecko z klasowego niebytu. Od dysleksji, ADHD, autyzmu, czy zespołu Aspergera, były dwóje w dzienniku, nie mówiło się o terapii zaburzeń, neurologopedii, od tego był pęczniejący od uwag dziennik i matka raz w tygodniu na dywaniku. Od wychowania w bliskości, znacznie szybszy był pasek. O teoriach Jespera Juula nikt w Polsce jeszcze nie słyszał. W czasach, gdy nikomu nie śniły się zaopatrzone sklepy, mężowska pomoc w pracach domowych była dziwacznym odstępstwem od reguły, porady psychologa  naznaczone piętnem nienormalności, żyło się tak, jak świat przyjął, ustalił i zakonserwował. Bez szans na zmianę, bez perspektyw na lepsze jutro.

Papużanka fantastycznie maluje świat z dwóch perspektyw. Narracja w drugiej osobie tworzy chłopca, jego rodzinę i otoczenie. Narracja pierwszoosobowa jest koleżanką z klasy Śpika. To rewelacyjne zagranie pozwala na bycie jednocześnie w dwóch przestrzeniach. Jesteśmy Śpikiem i jesteśmy jego światem. Wiemy z nim i o nim. I Kraków i Nowa Huta i robotnicza rodzina są doświadczeniem dużej ilości Polaków. Ośmioklasowa podstawówka w latach osiemdziesiątych jest moim doświadczeniem, moją rzeczywistością, ale myślę, że każda zbiorowość dzieciaków znajdzie Śpika wśród swoich znajomych. Takiego wkręcanego we wszystko, niepasującego, łatwowiernego i trudno łapiącego niuanse, żarty i wiedzę chłopca. Wydaje się to zbiorowym doświadczeniem, czymś w rodzaju ogólnoludzkiego przeżycia, niczym wiatrówka w dziecięctwie, lizanie lodów skapujących po ręce z waflowego rożka, czy jazda na rowerze z obtłuczonym kolanem.

Wstyd. Wstyd jest uczuciem zaskakującym. Wstydzi się matka, która „powinna” kochać syna bezwarunkowo, wstydzi się dziewczyna, która po kilkudziesięciu latach spotyka ową matkę. Czego się wstydzi? Siebie? Jej? Wstydzi się jej wstydu? Wstydzimy się rzeczy, które zrobiliśmy i rzeczy, których nie zrobiliśmy. Wstydzimy się, że nam wstyd. To takie międlące uczucie z tyłu głowy, niepoważne, męczące, dużo mówiące o nas samych. Nie wstydzą się za to ci, którzy powinni się wstydzić.

Świetna okładka, tytuł i język. I to zdjęcie autorki na końcu. Tak właśnie powinna wyglądać. I tak wygląda.

On / Zośka Papużanka. – Kraków: Znak Litera Nowa, 2016.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *