Czytasie

Dystans

Osobność, oddalenie, dystans w „Białej Rice”, na poły autobiograficznej książce Magdaleny Parys to dystans nie tylko fizyczny, choć i ten zaznacza tu swoją obecność, ale oddalenie od istoty swojego ja, od kultury, w której wyrastaliśmy, od emocji, które były bliskie i zostały nam odebrane, lub sami nie pozwoliliśmy sobie na ich odczuwanie wypierając to, co wydaje się nam w tym momencie nieprzydatne lub niepożądane. Biografie babki – Niemki, która uciekła z mężem Polakiem do Szczecina  i wnuczki, która pojechała za szukającą lepszego życia w Niemczech matką, przenikają się, splatając ze skomplikowanymi losami patchworkowej rodziny. Z nietatą, jak nazywa swojego ojczyma narratorka Dagmara, przyszywanym rodzeństwem i dziadkami, których w na nowo posklejanej rodzinie robi się dziwnie dużo. Każdy z jej członków, żywy, czy umarły wyciska piętno swoją historią, opowieścią, oczekiwaniami, emocjami wypowiedzianymi, lub skrzętnie przez lata ukrywanymi na młodej dziewczynce, która jednocześnie jest i nie jest dzieckiem.

Dziedziczenie losu przodków jest dla mnie czymś, z czym zetknęłam się całkiem niedawno i co poczułam i doświadczyłam. Istnieje teoria, że kobiece przodkinie, ich losy ich wybory, ich lęki i traumy wpływają na pamięć komórkową następnych pokoleń. Zaklęty krąg bólu, rozpaczy, trudnych przeżyć, traumatycznych porodów, poczucia winy powiela się w losach córek i wnuczek przynosząc kolejne wybory podobne do tych, które już były udziałem konkretnej rodziny. W Białej Rice taka pamięć komórkowa nie zachodzi przez geny (przynajmniej w kobiecej linii), raczej przez słowa i ich brak, przez rzeczy i wspomnienia, przez przyjmowanie i wypieranie i jest równie fascynującym zjawiskiem.

Wątek Niemki Riki, która otrzymuje przydomek Białej, tajemnica, która otacza jej życie, mówienie i niemówienie, jej miłość do Polaka w czasie wojny, konflikt z bliźniaczą siostrą i wpływ na wnuczkę – niewnuczkę, która pewnego dnia pojawia się w jej szczecińskim domu. Tajemnice, niedomówienia, powolne odkrywanie tego, co przez czterdzieści i więcej lat pozostawało ukryte jest częścią tej opowieści, podobnie jak rysowane przez autorkę drzewa, a raczej drzewka genealogiczne, które oprócz oczywistego pokrewieństwa pokazują również emocjonalne powiązania między wymienionym osobami i główną bohaterką.

Historia ma formę przebłysków wspomnień, przetykanych wtrąceniami ludzi, którzy ich słuchają, redaktorki książki, która powstaje na naszych oczach, dzieci głównej bohaterki, członków rodziny. Te komentarze, pytania, wtrącenia uzupełniają tekst, jednak rzadko mają wpływ na narratorkę, choć je zauważa, czasem się nad nimi zastanawia. To o czym Dagmara opowiada czytelnikowi, przefiltrowane przez jej dorosłą wrażliwość i rozumienie świata nie zawsze jest medialne, jednak pryzmat najbardziej intymnych wspomnień czyni je ważnymi i godnymi umieszczenia w tej opowieści. I ta intymność jest na pierwszym planie, jakbyśmy zostali dopuszczeni do czyjegoś życia, do wspomnień. Pamięć, nawet bolesna jest tym,co skrzętnie przechowujemy, jest częścią nas samych, zrasta się z naszym bytem, snami, życiem. Czasem jednak nie pozwala nam ruszyć z miejsca, trzyma nas ciągle w tym samym, bezpiecznym, bo znajomym kokonie. Opowiedzenie jest terapią, jest nabraniem dystansu, jest tym, co może sprawić, że dalej pójdziemy już sami, bez tego bagażu na plecach.

Biała Rika / Magdalena Parys. – Kraków: Znak Litera Nowa, 2016.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *