Słuchasie

Cuda niepamięci

Zdarzyło Ci się o czymś zapomnieć? O spotkaniu? O śniadaniu do pracy? O psie przywiązanym do słupka i zostawionym pod sklepem? A co byś zrobił, gdybyś pewnego dania zapomniał o swojej żonie? Dzieciach? O swoim życiu? Bach! I nie pamiętasz! Niczego. Jesteś tu i teraz, otwierasz oczy i masz poczucie jakbyś spadł na ziemię z innej planety.

Wszystkim nam zdarza się od czasu do czasu o czymś zapomnieć. Innym rzadko, mi, wstyd się przyznać, ale dość często. Ale całkowita amnezja budzi lęk. Niezrozumienie. Jak to, nie pamiętasz? Można nie pamiętać zdarzenia sprzed roku, można zapomnieć imiona poznanych na przyjęciu ludzi, można zapomnieć drogi do hotelu, albo treści książki, ale żeby nie pamiętać rodziców? Zapomnieć jak ma na imię twoja córka, syn? Zapomnieć, że w ogóle miało się jakieś dzieci? Amnezja, w przeciwieństwie do np. choroby Alzheimera jest nagła. Nie można się do niej przygotować, nastawić, napisać karteczek na sprzętach codziennego użytku, na czołach dzieci i psa. Często się cofa, ale zdarza się, że trzeba stworzyć swoją tożsamość zupełnie na nowo. Jak przerażający musi być fakt, że człowiek, z którym mieszkasz pod jednym dachem, z którym żyjesz od lat, albo właśnie się rozwodzisz nagle nie wie kim jesteś? Nagła utrata pamięci może być wielkim dramatem, ale może być również początkiem, nowym rozdziałem. Wymazane zostają wszelkie urazy, krzywdy, wszystko to, co sprawiło, że ten człowiek, którego się tak bardzo kochało stał się potworem i budził potwora w tobie? Możliwe jest się zakochać od początku? Z drugiej strony, gdy twoje dotychczasowe życie dalekie było od ideału, a nagle budzisz się pewnego dnia czysty, nieskalany, nieskażony tym, co złe, pokaleczone, agresywne, jesteś kimś, kto może stworzyć siebie na nowo. Nie pamiętasz dobrego, ale nie pamiętasz też złego. Nie wiesz, że tak naprawdę byłeś sukinsynem i radość sprawiało ci dręczenie innych. Albo to, że sprawiałeś ból sobie i tym, których kochałeś nie umiejąc przestać i wyzwolić się z wzajemnych nici niechęci, bólu, skrzywdzonej dumy, niezrozumienia, itp.

Przyznacie, że pomysł jest przedni. Nagła utrata pamięci, wymazane życie, wymazane wspomnienia, emocje, ludzie… Człowiek w całej swojej bezradności w niecierpliwości i lęku przed poznaniem tego, kim jest, a raczej kim był w poprzednim życiu. Bo życie zaczęło mu się kilka dni temu, w momencie gdy otworzył oczy w metrze jadącym nie wiadomo dokąd. Wszystko co przed, stało się zupełnie innym życiem, w odróżnieniu do tego, co teraz. A teraz są ludzie, którzy mogą wmówić ci wszystko, bo nie pamiętasz, mogą wystawić cię do wiatru, wyśmiać, wykorzystać sytuację, by się od ciebie uwolnić, mogą też ci nie uwierzyć. Albo wręcz przeciwnie. Teraz możesz zacząć wszystko od nowa. Na nowo możesz się zakochać, ożenić, na nowo przeżywać emocje, których smaku już nie pamiętasz. Na nowo możesz doświadczać wszystkiego tego, co spowszedniało już dawno temu, wyblakło. John O’Farrell stworzył postać Vaughana i jego prawie byłej żony po to by nie wykorzystać całego potencjału, jaką daje tak niesamowity pomysł. Ten amerykański scenarzysta niestety nie wyszedł poza ramy pospolitego kina klasy B. Taka historia aż błaga o to, by konwencjonalne uproszczenia, przerysowania, kalki i wątpliwe gagi nie były czymś dominującym w opowieści. Mam jednak wrażenie, że autor pracował tutaj w określonych ramach, których nie chciał przekraczać. I nie przekroczył. Opowieść o mężczyźnie, który zapomniał o swojej żonie jest równie sympatyczna, co banalna.

Czasem ze złości chce mi się tupać nogami na banały i powielane kalki w powieściowym zalewie literatury popularnej. Oczywiście nie ma nic złego w książkach nastawionych wyłącznie na to, byś wyluzował, odpoczął, zabawił się, może trochę wzruszył, albo zatęsknił za mało skomplikowanym życiem bohaterów, gdzie wszystko się prostuje, wygładza, następuje happy end i żylidługoiszczęśliwie. Nie lubię jednak ramek, ograniczeń, pisania pod publiczkę i stargetowanego czytelnika. Może i tak jest w dzisiejszym świecie twórców, wydawców, księgarzy, że bez tego się nie da. Mam jednak poczucie, że gdyby choć trochę książkę podrasować, to nie straciłaby nic ze swej mocy wywoływania emocji, a dałaby szczyptę refleksji, która może pozwoliłaby spojrzeć trochę głębiej na rzeczy, które nas otaczają.

 Mężczyzna, który zapomniał o swojej żonie ? John O’Farrell. – Katowice: Sonia Draga, 2013.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *