Czytasie

Cud anulowany

Myślałam, że „Cudowna” Piotra Nesterowicza będzie historią o cudzie. Zamiast niego jest historia o zawiści, hipokryzji, głupocie, kołtuństwie, cwaniactwie, kłamstwie, oszczerstwie, tym wszystkim, co jest nieodrodną częścią naszego społeczeństwa, co każdego dnia wylewa się z ekranów telewizorów, Internetu, prasy, co jest częścią życia ogromnej rzeszy Polaków mieszkających w małych, dusznych miasteczkach i wsiach, w niewietrzonych nigdy społecznościach. Nie jest to „cudowna” opowieść. Jest przygnębiająca, zniechęcająca i smutna. Nestorowicz przyjrzał się z bliska uczestnikom domniemanego cudu. Swój głos mają uczestnicy tamtych wydarzeń, przyjezdni tłumnie odwiedzający święte miejsce, okoliczni gospodarze, którym narobiono szkód na łąkach, ówczesne organy władzy, księża, mieszkańcy wsi. Najmniej ma do powiedzenia sama Jadwiga. Jednak to co mówi, jest najbardziej uderzające. Pokora, uległość, oddanie  jest doświadczeniem całej masy kobiet. Niewykształcone, wychowane przez wiejską zabobonną religijność nigdy nie wychodzą z zamkniętego kręgu niemocy i bezsilności.

Czy istnieją jakieś cechy narodowe, religijne właściwe dla danego społeczeństwa? Wydaje się, że poprzez opowiedzenie tej historii autor (może przez przypadek), odkrył kołdrę i pokazał brudne nogi Polaka. Każdy może się w tym lustrze Nesterowicza przejrzeć. Jeśli nie znajdzie tam siebie samego, to na pewno kogoś z rodziny lub znajomych.

Interesujące jest to, jak bardzo Polska potrzebuje powietrza. Jak niewiele się zmienia w sposobie manifestowania własnej religijności. Kto nie z nami ten przeciw nam! Znacie to? Powtarzane do upadłego ma wielką moc. Przed tak postawionym argumentem nie ma gdzie uciec, nie ma dyskusji, nie ma odwrotu. Nie jest to religijność księdza Tischnera. Nie ma tu przestrzeni na dyskusję, na zwątpienie, na refleksję. Krzysztof Varga reklamując tę książkę stwierdził: „Z Matką Boską, szczególnie jeśli stoją za nią Polacy, żadna władza nie wygra”. I w tym zdaje się trafnym zdaniu, można zobaczyć całą histerię towarzyszącą nie tylko ówczesnym wydarzeniom w podlaskiej wsi, ale i współczesnym zjawiskom, którym towarzyszy uniesiony w górę krzyż i niechęć do inności.

Cudu nie uznano. Nie powstał na miejscu uzdrawiającego źródełka nawet skromny kościół. Wierni opuszczeni, zniechęceni, rozczarowani brakiem zainteresowania ze strony Kościoła zwrócili się przeciw rodzinie tej, od której się wszystko zaczęło. Cudowna Jadwiga choć wyszydzana, wytykana palcami, z życiem kulawym od samego początku, do tej pory powtarza słowa usłyszane od Maryi. Może jest jedynym dowodem na prawdziwość swoich objawień.

Mam mieszane uczucia co do tej książki. Z jednej strony autor w sposób bardzo obiektywny podszedł do tematu, sumiennie zebrał relacje świadków wydarzeń, przewertował archiwa IPN-u, znalazł ciekawe opracowania dotyczące tamtego wydarzenia, kuriozalnego zachowania ówczesnej władzy. Z drugiej strony dopiero ostatnie strony dały mi jakieś poczucie zanurzenia się w dusznym świecie Zabłudowa. Cała wcześniejsza relacja była irytująco sucha i standardowo poprawna. Daleko autorowi jeszcze do moich mistrzów reportażu – Tochmana, Hugo-Badera, Szczygła. Obiektywizm nie wyklucza emocji. Chcę czuć tę historię, zanurzyć się w niej, spotkać z bohaterami, przebywać z nimi w ich świecie. Tu jest udokumentowany „cud, którego nie było”.

Cudowna / Piotr Nesterowicz. – Warszawa: Dowody na Istnienie, 2014.

obrazek za inbook.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *