Fąfelbooks

Burza na morzu

Pisanie o książkach dla dzieci nie jest wcale takie proste. Perspektywa dorosłego jest zupełnie inna, niż perspektywa dziecka. Ono odbiera emocje płynące z lektury całym sobą, nie przefiltrowuje ich przez swoje życiowe doświadczenie, nie rozbiera na kawałki, nie ocenia różnych warstw. Moje dzieci nie wiadomo kiedy dorosły i czytają (jak chcą i znajdą czas między Facebookiem, szkołą a wysyłaniem snapów) już niemal to, co ja i brakuje mi ich przemyśleń na temat czytanej książki. Wieczorny rytuał czytania wspominam jako jedną z piękniejszych chwil bliskości między nami. Pisanie o książkach dla dzieci, bez udziału dzieci jest trochę takim mądrzeniem się i świetnie może uzmysłowić jaki filtr mamy założony na swoje dorosłe postrzeganie świata.

Ten przydługi wstęp jest tylko po to, by pokazać książkę, która obudziła we mnie zapomniane uczucia, albo raczej wymusiła powrót do dziecięctwa moich córek i ich czytelniczych upodobań. Morze ciche jest przepięknie wydaną książką o głuchoniemym chłopcu. I z mojej dorosłej perspektywy już samo to, że urodził się właśnie taki, a nie inny jest wystarczająco dużym tematem, by oswoić małego człowieka z zagadnieniem takiej niepełnosprawności. Ale autor dołożył mu również Starego (tak nazywany jest tu ojciec dziecka), który nie dość, że pije i nie może się powstrzymać od okrutnego dokuczania swojemu synkowi, to w końcu porzuca swoją rodzinę. Jakby tego było mało, umiera nagle jedyny dorosły mężczyzna, który okazuje małemu przyjaźń, potrafi z nim rozmawiać i pokazywać mu świat. Wystarczy? Nie… na końcu umiera mama osierocając chłopca i jego maleńką siostrzyczkę. Moja córka, która była wybitnie wrażliwa na ludzką (i zwierzęcą) krzywdę nie przebrnęłaby przez pierwsze strony tej niewielkiej książeczki. I pewnie jej lektura skończyłaby się jak zwykle na nocach w naszym łóżku  i nieustannym zapewnianiu jej, że nie umrę ja, ani tata, ani siostra. Ten strach przed śmiercią któregoś z bliskich był u niej tak wielki, że musiałam cenzurować książki, które jej przynosiłam, a i tak zdarzały się wtopy, gdy słowem nikt się nie zająknął, że książka dotyka tematu umierania.

Tym niemniej mimo, iż Morze ciche jest tak wypełnione traumatycznymi doświadczeniami, to w swojej wymowie jest zaskakująco pogodną, ciepłą, niemal poetycką opowieścią o akceptacji samego siebie, o byciu innym wśród „normalnych”, o odnajdywaniu radości w każdym z ziarenek piasku na plaży i każdej plamie słońca na ścianie. Jest opowieścią o miłości, czułości, przyjaźni, o odczuwaniu, dotykaniu, poznawaniu nowych ludzi, przełamywaniu swojego lęku. I jest to historia bardzo piękna, subtelna, czysta, tak jak jej szata graficzna stworzona przez Sabien Clement. Głuchoniemy Emilio mimo fizycznej ułomności i trudnych życiowych doświadczeń potrafi wytłumaczyć sobie świat nie tracąc nic z jego piękna. Jest pogodny i w bardzo dojrzały sposób pełen akceptacji dla świata.

Trudność i piękno tej książki polega na tym, że owszem pokazuje szalenie bolesne doświadczenia, ale również nazywa te emocje, które się wtedy pojawiają. A nazwanie emocji i pozwolenie sobie na ich przeżycie jest dla zarówno dla dziecka, jak i dorosłego w dzisiejszym „szybkim świecie”, który pędzi bez trzymanki takim spojrzeniem w głąb siebie, przystankiem w tym biegu. Właściwie to cała ta opowieść jest takim zatrzymaniem. Jest oddechem. Jest czasem na pobycie z dzieckiem i samym sobą.

Morze ciche porównywane jest do Małego Księcia, albo Oskara i Pani Róży. Niesie podobny ładunek emocjonalny, mądrość, którą można odczytywać na różnych poziomach. Na pewno jednak nie zostawiłabym dziecka samego z jej treścią, choć jak widać odzywają się tutaj moje doświadczenia rodzicielskie i może przemawia przeze mnie zbytnia ostrożność. Zachęcam jednak do przeczytania, ponieważ z tematami dokuczania, porzucenia, choroby, śmierci najbliższych trzeba oswajać i o nich z dziećmi rozmawiać, ale moim zdaniem lepiej mieć świadomość po co się sięga na półkę, zanim damy dziecku książkę w łapki.

Morze ciche / Jeroen van Haele ; ilustrowała Sabien Clement. – Warszawa: Nasza Księgarnia, 2017.

Morze ciche możesz kupić TUTAJ

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *