Słuchasie

7 grzechów

„Diabelskie nasienie” jest autobiografią. Wspomnieniami kobiety, która przeszła przez piekło wychowania w przytułku dla dzieci przy zakonie Ubogich Sióstr z Nazaretu, wspomnieniami dziecka porzuconego, wykorzystywanego, bitego, poniżanego, upodlonego do granic. Jest zapisem dramatycznych i niewyobrażalnych cierpień małego człowieka pozbawionego poczucia bezpieczeństwa, postawionego w sytuacji bez wyjścia, bez praw, bez współczucia, bez jednej życzliwej osoby, bez jednego odruchu człowieczeństwa. Do tej pory, podobnie, jak to się dzieje w Polsce, gdzie kościół ma uprzywilejowaną pozycję i wielu jest takich, co nie wierzy skrzywdzonym przez księży, czy zakonnice, wielu nie uwierzyło dziecku w ultrakatolickiej Irlandii Północnej. Musiało minąć trzydzieści lat, by zakleszczone emocje małej dziewczynki mogły znaleźć ujście, by dorosła Frances mogła wykrzyczeć swój ból. Proces, jaki wytoczyła zakonowi dał jej choć trochę wiary w sprawiedliwość i choć nie wiemy jaki wyrok został zasądzony i czy w ogóle, to samo wprawienie w ruch machiny sądowniczej pomogło jej w poradzeniu sobie z demonami przeszłości.

Książka ma tak dramatyczny przebieg i wymowę, że słuchając jej w interpretacji Julii Kijowskiej, (czytanej głosem niemalże dziecka), musiałam dawać odpocząć swoim emocjom. Myśli o tym, jakie rzeczy dzieją się za zamkniętymi drzwiami, gdy nikt nie widzi, nie pozwalały zasnąć, ani zapomnieć. Towarzyszyły im informacje ze świata, o metodach tortur stosowanych na więźniach z Guantanamo i mimo wszystko nie dało się uniknąć porównań. Czasy się zmieniają, okoliczności też, metody pozostają niezmienne. Poczucie bezkarności, niezdolność odczuwania empatii, psychopatyczne zachowania, podkręcane jeszcze przez osoby stojące wyżej w hierarchii, brak jakichkolwiek hamulców w dręczeniu istot sobie podległych, każe zastanowić się nad tym, czym jest człowiek? To zapewne pytanie do filozofów, może do psychologów, lub psychiatrów…  Cała organizacja zakonu opisana w książce, przypomina eksperyment amerykańskiego psychologa Philipa Zimbardo z więźniami i strażnikami. Tam eksperyment przerwano, w przypadku Zakonu Ubogich Sióstr, doświadczenia na dzieciach, pozbawionych jakichkolwiek praw trwały dziesiątki lat. Po prostu było takie społeczne przyzwolenie, taka była w tym miejscu i czasie norma. To my zadajemy sobie pytania, to my mamy wątpliwości. Tam nikt się nie dziwił, nikt nie buntował. To my widzimy dysonans w zachowaniu kobiet mających usta pełne Boga i znajdujących upodobanie w sprawianiu cierpienia. Mamy dystans i znajdujemy się poza systemem. Jednak wątpliwość wzbudza również zachowanie świadków i postronnych obserwatorów. Dlaczego nie znalazła się choć jedna osoba, która w jakiś sposób przerwałaby tą falę nienawiści i przemocy, lub choć w małym stopniu potrafiłaby złagodzić cierpienia, okazać zainteresowanie, zrozumienie, skrawek współczucia? Przecież zakonnice nie były wyspą bezludną, wokół krążyli ludzie, choćby lekarz, czy rodziny, które kierując się podobno współczuciem zabierały dziewczęta do swoich rodzin na weekendy, czy wakacje. Każda z tych osób miała swoje powody, by nie pomagać, lub wykorzystać dzieci do swoich celów.

Przykładów dręczenia słabszych, chorych, upośledzonych, starych, nie trzeba szukać w Guantanamo, czy Irlandii Północnej. Mamy ich całą masę na własnym podwórku. Można próbować wypracować system, który ograniczy lub daj Boże ukróci takie zachowania, ale myślę, że jedynym rozwiązaniem jest mocny moralny kręgosłup, który nie pozwala człowiekowi czynić zła i nakazuje ochraniać istoty słabsze i bezbronne, dostrzegać i reagować na wszelkie akty przemocy. Nie zrobi tego ani państwo, ani szkoła, ani kościół. Możemy próbować wychować nasze dzieci tak, by żyły życiem uważnym i wartościowym. (Piszę „próbować”, bo to od dzieci zależy, jaką drogę wybiorą). To my powinniśmy mieć oczy otwarte, reagować na akty przemocy, na krzywdę, obojętność i brak empatii.

Przeżyłam tę lekturę. Mam zwyczaj, że gotując lub sprzątając słucham audiobooka. Zwykle jest to rewelacyjne połączenie. Ręce zajęte krojeniem i mieszaniem, a głowa w innej rzeczywistości zwiedza światy równoległe. Tym razem nie mogłam pogodzić tych dwóch czynności. Emocje z lektury znalazłyby się w wigilijnych potrawach. Świat Frances Reilly i jej dwóch sióstr sprawił, że jeszcze bardziej doceniłam życie, które jest mi dane.

3 komentarze na “7 grzechów

  1. swietnie piszesz Kasiu. Z pewnością przy pierwszej okazji sięgne po tę książkę. Nie umiem słuchać audiobooków. Moze czas sprobowac Pozdrawiam

    Ela M.

    1. Dziękuję Elu 🙂
      Polecam audiobooki w trasie, lub przy nużących, jednostajnych czynnościach, gdy ręce są zajęte, a głowa nie 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *