Najnowsze wpisy

Świadomie

To będzie tekst o świadomym jedzeniu. Bo świadomie jedząc, nie zjadasz śmieci, a przynajmniej nie zjadasz ich bezmyślnie. Agata Michalak popełniła książkę O dobrym jedzeniu: opowieści z pola, ogrodu i lasu, w której pisze o rzeczach prostych i codziennych, o tym czym różni się żywność od tego, co często leży na sklepowych półkach. Co prawda zarówno telewizje, prasa i internet uświadamiają konsumentów co do zawartości różnych produktów tak chętnie przez nas kupowanych, jednak moim zdaniem to kropla w morzu. Ludzie powoli zaczynają wiedzieć, że coś jest złe, ale nie wiedzą, co i dlaczego jest dobre. I takie informacje próbuje nam przekazać autorka. (więcej…)

Australia my love

Jeśli chciałbyś kiedyś napisać list miłosny, a nie wiesz, jak się do niego zabrać, zajrzyj do książek Marka Tomalika. Tam kochanką jest Australia, a Tomalik na różne sposoby wyznaje jej miłość. W żadnej mierze nie są to listy ckliwego Romea. Raczej teksty, w których australijska rzeczywistość, przyroda, klimat i ludzie mimo swoich wad, kaprysów, wyniosłości, są niczym wspomnienia z najpiękniejszych, najbardziej intensywnych, najbardziej namiętnych chwil sam na sam z piękną kobietą.

„(…) W zakamarkach szukałem wilgoci, odkryłem błyszczących wilgocią pępków kilka, z zadomowionymi zielonościami w kolorze moich oczu (…)” W. Blake (więcej…)

Było – nie było

Trzepak był nieodłącznym elementem mojego dzieciństwa. Zwisanie głową w dół, niekończące się rozmowy, spacery pod rękę z najlepszą przyjaciółką wokół „Jego” bloku, nierówne płyty chodnikowe, głos mamy wołającej mnie z 10 piętra na obiad, sklepik na rogu z różowymi chińskimi gumkami. Poczucie własnej bezradnej dziecięcości na sączącą się ciemność z telewizora 13 grudnia 81 roku. Pierwsze „prawie dorosłe” sandały na obcasie kaczuszce, kupione cudem w sklepie nad morzem, gdy zgubiłam w piachu paski do poprzednich. Zapach klatki schodowej mojego bloku i zapach mieszkania A. ze snującym się dymem z fajki jej ojca. Widoczki robione ze szkiełek i skrawków roślin. Niezjedzone drugie śniadania, które zieleniały w tornistrze. Pierwsze erotyczne doświadczenia z zaglądaniem sobie do majtek i pierwsze molestowanie w śmietniku pod blokiem. Wakacje na wsi i totalna samotność. (więcej…)

Za zasłoną

Wydawać by się mogło, że Beduinki na Instagramie powstały na fali niechęci do wszystkiego, co muzułmańskie i arabskie. Niechęci do ludzi napływających do Europy tak licznie, wzbudzając niepokój i rozdrażnienie. Ale ta książka powstała z miłości. Z miłości do kraju, który w ciągu jednego pokolenia wykonał cywilizacyjny skok na główkę stając się ewenementem w światowej skali. Mówię tu o ZEA czyli Zjednoczonych Emiratach Arabskich. (więcej…)

Jest popyt jest podaż

Kiedy kobieta ma własne zdanie, jest posądzana o zarozumialstwo. Jeśli podejmuje decyzje wagi państwowej, albo choćby firmowej, jest zimna i wyrachowana. Jeśli tańczy nago na plaży – jest szurniętą wariatką. Jeśli idzie za głosem serca, jeśli rzuca wszystko i ucieka, jeśli zostaje sama z trójką niepełnosprawnych dzieci, jeśli jest broni aktywnie praw kobiet… itp. na wszystkie takie kobiety społeczeństwo ma określenia. Przyszyte, przyklejone, czasem nierozerwalnie złączone, jak np. z taką która tańczy w klubach ze striptizem. Jak ją nazwiesz? (więcej…)

Tajemnice

Czego ja szukam w książkach? Czego mi wciąż brakuje? Czasami zachowuję się jak nienasycone, rozwydrzone dziecko, któremu podsuwają frykasy, a jemu wiecznie mało. Muza Jessie Burton ma zadatki być w mojej klasyfikacji na wysokim czytelniczym miejscu, bo jest o wolności, ekspresji w sztuce, odwadze bycia sobą, kobiecości w czasach niesprzyjających jej eksplorowaniu, ma intrygę, fajne bohaterki i… klapa. Smędzę, wiem. Jestem jak nudna stara ciotka, ale to wszystko jakieś takie jałowe. Nie to, żeby się źle czytało. Nie. Nie to, żeby było nudne. Też nie. No więc, co jest nie tak z tą książką? (więcej…)

Burza na morzu

Pisanie o książkach dla dzieci nie jest wcale takie proste. Perspektywa dorosłego jest zupełnie inna, niż perspektywa dziecka. Ono odbiera emocje płynące z lektury całym sobą, nie przefiltrowuje ich przez swoje życiowe doświadczenie, nie rozbiera na kawałki, nie ocenia różnych warstw. Moje dzieci nie wiadomo kiedy dorosły i czytają (jak chcą i znajdą czas między Facebookiem, szkołą a wysyłaniem snapów) już niemal to, co ja i brakuje mi ich przemyśleń na temat czytanej książki. Wieczorny rytuał czytania wspominam jako jedną z piękniejszych chwil bliskości między nami. Pisanie o książkach dla dzieci, bez udziału dzieci jest trochę takim mądrzeniem się i świetnie może uzmysłowić jaki filtr mamy założony na swoje dorosłe postrzeganie świata. (więcej…)

Gadka szmatka

Rozmowy w formie książkowych wywiadów, to takie pogaduchy o niczym i o wszystkim. Niezmiennie się zastanawiam – po co? Mimo ujmującego całokształtu, sympatii w tym przypadku do pytanego i pytającej zachodzę w głowę po co robić z trochę bardziej obszernego artykułu całą książkę? Nie jest on ukierunkowany tematycznie, nie zgłębiamy jakichś zagadnień z zakresu nauki, której Wiśniewski jest reprezentantem i której elementy zgrabnie przemyca w swoich powieściach. Nie poddajemy dyskusji kwestii dotyczących relacji, jak to miało np. miejsce w rozmowie z Janusza L. Wiśniewskiego prof. Izdebskim, gdzie panowie deliberowali o męskiej seksualności (zobacz TU), ale ma formę intymnych pogaduszek dwojga przyjaciół przy kominku i butelce wina. (więcej…)

Po prostu miłość

Jeśli jesteś starą kobietą, jesteś wolna. Nie musisz się nikomu podobać, wstawać wcześniej, by nałożyć makijaż, chodzić w butach, które nadają się jedynie do leżenia, nosić rzeczy, które są uniformem, a nie wyrazem twojej duszy, nie musisz być zawsze w gotowości, pod telefonem, biec na pomoc, wycierać smarki, nalewać kompot, wyręczać, pocieszać, dawać. Robisz tylko to, co chcesz. Jeśli jesteś starą kobietą, możesz codziennie nosić na głowie kapelusz, malować  usta najpiękniejszym karminem, podawać zupę w starej wazie, zakładać rzeczy, które są po prostu wygodne, przytulać tych, którzy pragną schronienia, kochać tych, którzy tego potrzebują, być tą, którą chciałaś się stać całe życie. Kiedy jesteś starą kobietą – jedyne co musisz zrobić to zadbać o swoją wolność i żyć. (więcej…)

Politycznie

Z kryminałami mam ciągły problem. Czytam je dla odprężenia, dla przerywnika, dla gimnastyki umysłu. I muszę przyznać, że w odgadywaniu zagadek, kto zabił, jestem niestety najbardziej niekumatą osobą na świecie ;-D. W 99,9 procentach do końca nie znam odpowiedzi. Wychodzi na to, że jestem idealną czytelniczką powieści kryminalnych, ale… tak nie jest. Trzymając się już statystycznej wyliczanki, to 90 procent mnie rozczarowuje swoją sztampą. I choćby nie wiem jak skomplikowana była sama intryga, to kompozycja jest praktycznie niezmienna. I często mam wrażenie wymiany kilku klocków w układance. Powieści choć trochę odchodzące od własnego szkieletu jak np. „Rycerz” Jo Nesbo traktuję jak objawienia, co spotyka się z niezrozumieniem u wielbicieli gatunku 🙂 (więcej…)